Żołnierzem być w II RP…

Polska piechota-rekonstrukcja

…nie było tak łatwo. I nie chodzi mi o częste wojny jakie toczyła wówczas Polska, ale o życie codzienne. O przestrzeganie etykiety i obronę honoru żołnierskiego.

 W 1919 roku opublikowany został tekst kapitana Żychowskiego, który nosił tytuł „Obowiązki oficera polskiego”. Podam kilka najciekawszych zaleceń: „Nigdy nie sprzeczaj się z naczelnikiem i nie oponuj mu, władza bowiem jest zawsze władzą. Jeśli naczelnik racji nie ma, a konieczność wymaga aby mu to wskazać, to wskaż, ale nie wytykaj, wskazać powinieneś oględnie, taktownie i grzecznie (…), „nie siadaj nigdy w obecności przełożonego lub starszego, dopóki ten nie poprosi cię usiąść (…), „jeżeli jesteś w cukierni lub podobnem miejscu publicznem a zauważysz przełożonego lub starszego, podejdź, zasulutowawszy spytaj o pozwolenie pozostania. Po otrzymaniu – pozostań.”, „nigdy nie bywaj w sferach żydowskich lub tam gdzie wojskowi są źle widziani lub nielubiani – to ubliża twojej godności”, „w teatrze nie wypada ci siadać dalej 7-go rzędu krzeseł”.

Wedle innego poradnika Aureliego Serdy-Teodorskiego ciekawym zaleceniem było dostosowywanie poziomu rozmowy: „Oficer w towarzystwie powinien zawsze dostosowywać rozmowę do poziomu pani domu (nie należy jednak nigdy mówić o ordynarności)”.

Nie całuj w rękę!

Do innych zaleceń należało nie całowanie pań w rękę. Jeden z poruczników wspominał, że w 1934 roku podczas świętowania Nowego Roku u swojego wujka pocałował jedną z kobiet w rękę. Nie z jego winy, ponieważ pani podała mu dłoń. Inne damy zostały już przywitane we właściwy sposób. Jednak wuj powiedział, że przez ten nietakt (niepoprawne przywitanie jednej z kobiet) jest osobą niepożądaną w towarzystwie.

Ciekawym zwyczajem było „frontowanie”. Jak opisał to Henryk Comte: „Każdy wojskowy natomiast obowiązany był przed prezydentem sfrontować, tzn. zatrzymać się na trzy kroki przed osobą prezydenta i pozostać w postawie na baczność, oddając należne honory aż do czasu przyjścia prezydenta. Frontowanie obowiązywało również podczas przejazdu głowy państwa”.

Polska piechota-rekonstrukcjaZmorą żołnierzy było konieczność odbywania wizyt i rewizyt. „Oficer z chwilą przybycia do nowego garnizonu i zameldowaniu się u dowódcy jednostki oraz innych przełożonych, składał wizyty towarzyskie. Kawalerowie wizytowali wszystkich żonatych, przełożonych i starszych stopniem stanu wolnego. Natomiast żonaci składali wizyty wszystkim oficerom, którzy posiadali na swoim utrzymaniu rodziny,a w roli pani domu występowała żona, matka lub dorosła córka. (…) Podczas wizyty należało wystąpić w wieczorowym stroju wojskowym. Szablę, czapkę i rękawiczki wraz z płaszczem zostawiało się w przedpokoju” Spotkanie takie nie mogło trwać dłużej niż 15 minut. Jeśli nie było gospodarczy to należało zostawić bilet wizytowy z zagiętymi prawymi rogami.

Wielkie znaczenie przywiązywano do munduru, ponieważ był on symbolem nie tylko tradycji ale i honoru: „Noszony wraz z czapką na której widniał orzeł, był najważniejszym i najwymowniejszym świadectwem niepodległości oraz suwerenności naszego państwa. Każdy żołnierz a oficer w szczególności był zobowiązany do jego szanowania w znaczeniu dosłownym i szeroko rozumianym. Nie wolno było oficerom w mundurze przebywać w lokalach publicznych gorszej kategorii, jeździć pociągiem w wagonie drugiej lub trzeciej klasy, zajmować w teatrze odległych miejsc, nosić pakunków, brać udziału w zbiegowiskach, wystawać przed witrynami sklepów, siadać na ławkach publicznych itd. W tramwaju np. zalecano nie zajmować miejsc siedzących, aby uniknąć kłopotu w podjęciu decyzji, komu należy ustąpić, gdy będzie on przepełniony. Natomiast w stroju galowym w ogóle nie należało wsiadać do tego rodzaju środków lokomocji, lecz należy korzystać z dorożki lub taksówki.”

Żona w ciąży? Kolega ważniejszy!

Należało uważać także podczas zabawy. Był taki czas, że regulamin wojskowy zakazywał tańczyć oficerom w publicznych lokalach. Wszystko było podyktowane honorem i godnością munduru. Zresztą dochodziło do sytuacji nietypowych kiedy zalecano według Franciszka Kusiaka („Życie codzienne oficerów Drugiej Rzeczypospolitej”) takie rzeczy: „W przedwojennym wojsku każdy oficer, wioząc nawet żonę do porodu, miał przede wszystkim obowiązek zaopiekowania się przewracającym na ulicy pijanym, nieznajomym towarzyszem broni”

Istniał dystans pomiędzy oficerami a szeregowymi żołnierzami. Unikano bratania się z żołnierzami niższych stopniem. Podobnie zachowywały się żony, które nie podejmowały stosunków towarzyskich z żonami podoficerów. Zresztą dochodziło do takich rzeczy, że plaża nad Wisłą była rozdzielona na dwie części przy pomocy drutu kolczastego. Jedna część była dla rodzin oficerskich a druga dla podoficerskich.

Bardzo cenione były papierośnice: „Do zwyczaju, a może i fasonu kawaleryjskiego, który utrwalił się w pułku, należały papierośnice. Palacze, a wśród oficerów była ich zdecydowana większość, posiadali przeważnie srebrne, pamiątkowe papierośnice. Wyryte na nich były, względnie umocowane, miniaturki herbów rodowych, proporczyków pułkowych, odznak pułkowych i szkolnych, czy też imiona drogich im osób. Siadając w kasynie przy stole, oficer zwyczajowo kładł papierośnicę przy sobie”

Żołnierska fantazja

Przysłowiowa fantazja nie opuszczała oficerów na balach: „na balu szwoleżerów mjr Jerzy Grobicki, doskonały strzelec z brawurą Kmicica, podczas mazura strzelił w obcas swej pięknej żony Anulki, z zazdrości, że zbyt ochoczo tańczyła z bardzo przystojnym płk. Stanisławem Skotnickim” Albo w innych sytuacjach: „Latając hydroplanem wzdłuż półwyspu Hel, lotem koszącym spędzał plażowiczów do morza lub w zarośla. Pech chciał, że wpędził do wody generała, dowódcę dywizji z Grudziądza, który wniósł skargę do Dowódcy Floty” Żart został ukarany trzydniowym aresztem.

Na sam koniec trzeba pokazać, że mimo tych wszystkich zasad żołnierzy nie opuszczał humor. W użyciu były tzw. żurawiejki czyli krótkie przyśpiewki wytykające cechy konkretnych pułków.

„Trochę chamów, trochę panów,

To jest drugi pułk ułanów”

 

„Dziewiętnasty to hołota,

Bo ma otok jak piechota”

 

„Lance gubi, mało warty,

To jest pułk dwudziesty czwarty”

 

„Jedzą mięso bez widelców

Wszystkie pułki konnych strzelców”

Na podstawie:

M. Barbasiewicz, Dobre maniery w w przedwojennej Polsce,  Warszawa 2012

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 8.3/10 (7 votes cast)
Żołnierzem być w II RP..., 8.3 out of 10 based on 7 ratings
Ciekawe? Podziel się!
  • Wykop
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • Google Buzz

7 thoughts on “Żołnierzem być w II RP…

  1. "częste wojny jakie toczyła wówczas Polska" – może jakieś szczegóły tych "częstych wojen"? Pierwszą światową trudno uznać, bo Polski de iure nie było, ale przyjmijmy, że wojna z Rosją o granice to jedna. Gdzie te inne "częste"? Zaolzie przyłączyliśmy bez walki, a potem to już tylko Hitler ze Stalinem weszli. Czyli druga wojna z udziałem II RP. Trochę za mało jak na "częste"

    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0 (from 0 votes)
    1. Do tego proszę dołożyć wojnę polsko-ukraińską, a jeśli chodzi o Zaolzie to w 1919 roku trochę działań zbrojnych było. Oprócz tego powstania śląskie oraz wielkopolskie. Moim zdaniem to dużo jak na 20 lat historii państwa.

      VN:F [1.9.22_1171]
      Rating: 0 (from 0 votes)
  2. "Wyryte na nich były, względnie umocowane, miniaturki herbów rodowych, proporczyków pułkowych, odznak półkowych i szkolnych, czy też imiona drogich im osób." – poprawcie "półkowych" na "pułkowych", chyba, że faktycznie o meble chodzi.

    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0 (from 0 votes)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.