Z międzywojennych gazet cz.2

Polska w 1939

cz.2


Sensacyjną, a jednocześnie bardzo przykrą sprawę rozpatrywał wydział odwoławczy Sądu Okręgowego. Dotyczyła ona sprzedaży żony, jakiej dokonał jeden z niższych urzędników państwowych, Jan C.

Pan C. od pewnego czasu zaobserwował, że żona jego nawiązała bliższe stosunki z p. Zygmuntem Z. Obserwacje swoje zachował w tajemnicy przed żoną, natomiast wszedł w porozumienie z jej przyjacielem i po dłuższych petraktacjach i targach podpisał formalny kontrakt, na mocy którego pan C. zrzekł się swoich praw do małżonki na rzecz p. Zygmunta Z. W myśl umowy sprzedana miała zamieszkać u p. Z. W myśl umowy sprzedana miała zamieszkać u p. Z. przy ulicy Lipowej i raz na tydzień odwiedzać swojego męża. Warunki opisano do tego stopnia dokładnie, iż określono, że wizyty te nie mogą trwać dłużej jak godzinę, oraz ustalono, że w czasie tej godziny pan C. ma prawo objąć swoją żonę, pocałować itd. W zamian „były” mąż otrzymywał jednorazowo kwotę 300 zł otrzymywać miesięcznie pensję w wysokości zł 100. Po pewnym czasie małżonek zaczął domagać się, ażeby podwyższono świadczenie i na tym tle doszło pierwszych nieporozumień. Wówczas zaczął on grozić żonie i jej przyjacielowi, iż unieważni kontrakt oraz zgładzi ich ze świata.

Wówczas to pan Z. wystąpił na drogę sądową, załączając do akt sprawy oryginalny akt kupna-sprzedaży jaki zawarty został między nim a p. C (…)

Pan C. skazany został na pół roku więzienia.

„ABC”, 1937

W 1937 r. w czasie wiosennych derbów Cracovia – Wisła jeden z kibiców zaczął dusić własną żonę, gdy w 90 minucie meczu spytała go, którzy to są nasi.

Sprawa przed Sądem Grodzkim ciągnęła się nierozstrzygnięta aż do wojny (…)

Mieczysław Czuma & Leszek Mazan, Opowieści z krainy centusiów

Od pewnego czasu do sklepików detalicznych w Warszawie zgłaszał się „kontroler sanitarny”, który pobierał próbki pieczywa do analizy (…) Pan „kontroler” postępował bardzo taktownie, nie brał nigdy próbki z całego bochenka lub zbyt świeżej bułki, zadowalał się pieczywem czerstwym, nie posiadającym większej wartości. Zabierane próbki ładowano do worka, który niósł na plecach pomocnik pana kontrolera. Wizyty powtarzały się systematycznie dwa razy w tygodniu i, ku zaskoczeniu sklepikarzy, analizy zawsze wypadały dodatnio (…) Jednak o działalności kontrolera dowiedziały się władzy i postanowiły sprawdzić uprawnienie, z jakiego korzysta. Okazało się, że kontroler w ogóle nie posiada żadnych dokumentów, że zbierane w ten sposób pieczywo miele u siebie w mieszkaniu i sprzedaje następnie bułkę tartą do różnych przedsiębiorstw i sklepików, w których nie jest znany. Kontrolera aresztowano. Okazał się nim Edward Bolecki, notowany jako szalbierz i oszust, zamieszkały w Falenicy…

„Kurier Warszawski”, 1938

Samuel Wigowicz

Właściciel Składu Mięsnego

Prezes Stowarzyszenia Wyrębywaczy Mięsa Zadziego

Opiekun Sierot

Członek Zarządu Towarzystwa

„Pożyczki bezprocentowe na Pradze”

Honorowy Zmywacz Trupów

Znawca Budowy Fizjologicznej Wołów

„Dobry Wieczór”, 1929

Każdego katolika obowiązuje następujące dziesięć przykazań, które brzmią:

1. Abonować pismo katolickie.

2. Polecać swoim znajomym i przyjaciołom stałe abonowanie pisma katolickiego.

3. Wszędzie żądać i kupować tylko gazety katolickie, a gdzie nie są wystawione do sprzedaży publicznie, usilnie się tego domagać.

4. Nie kryć się z czytaniem gazety katolickiej, ale odważnie ją czytać publicznie.

5. Ogłaszać się tylko w gazecie katolickiej.

6. Przy zakupach u kupców powoływać się na ogłoszenia w gazetach katolickich.

7. Swojej gazecie katolickiej dostarczać wiadomości i sprawozdań.

8. W związkach, do których należy, agitować za abonowaniem gazet katolickich, tworzyć w tych związkach wydziały prasowe, które by werbowały abonentów i zakładały agentury pism katolickich.

9. Wśród młodzieży wzbudzać zamiłowanie do czytania pism katolickich.

10. Nie potępiać pism katolickich.

„Wiadomości Parafialne”, Komorniki pod Poznaniem, 1929

Towarzystwo Eugeniczne opracowało projekt ustawy o stosowaniu sterylizacji w pewnych określonych warunkach. Na razie chodzi o umysłowo chorych. Projekt ten ukrywa się pod skromnym tytułem: „Ustawa o zmniejszaniu ciężarów opieki społecznej”. Tow. Eugeniczne w dniach najbliższych projekt ten ma złożyć Ministerstwu Opieki Społecznej i spodziewa się, że znajdzie się on na porządku dziennym obrad przyszłego Sejmu.

„Mały Dziennik”, 1935

Na wokandzie Sądu Okręgowego w Warszawie znalazł się dzisiaj niezmiernie ciekawy proces, w którym po raz pierwszy zastosowany został art. 111 k.k., mówiący o obrazie naczelnika obcego państwa. Na ławie oskarżonych zasiadł kupiec Naum Abram Halbersztadt, który dopuścił się obrazy kanclerza Hitlera.

We wrześniu roku b. jedna z firm niemieckich nadesłała prospekt swoich wyrobów pod adresem Hilarego Halbersztadta, ten jednak był nieobecny i list dostał się jego bratu Abramowi. Abram Halbersztadt stwierdziwszy, że przesyłka pochodzi od firmy niemieckiej, zalepił ją z powrotem i napisał na kopercie w języku niemieckim: „Zwrot. Niezliczoną ilość razy prosiłem panów, aby nie niepokoili mnie za pomocą swoich pism, dopóki egzystuje reżim hitlerowski. Proszę przyjąć swoje papiery z powrotem. Dopóki Hitler siedzi na białym koniu, żaden porządny człowiek nie będzie utrzymywał stosunków z Niemcami” Z takim dopiskiem Halbersztadt wrzucił list do skrzynki.

Poczta niemiecka zwróciła się do Min. Poczt i Telegrafów z prośbą o wszczęcie dochodzenia. Jednocześnie zaś drogą dyplomatyczną Niemcy zażądali pociągnięcia żydowskiego kupca do odpowiedzialności karnej. Na rozprawie sądowej Halbersztadt przyznał się do umieszczenia zacytowanego napisu. (…)

Sąd zapowiedział ogłoszenie wyroku dzisiaj.

„Mały Dziennik”, 1935

Zaczerpnięte z:

M.S. Fog, Absurdy polski międzywojennej, Poznań 2008

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 9.3/10 (3 votes cast)
Z międzywojennych gazet cz.2, 9.3 out of 10 based on 3 ratings
Ciekawe? Podziel się!
  • Wykop
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • Google Buzz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.