Wyczytane w Ikacu

Ilustrowany Kuryer Codzienny to popularna gazeta z początku XX wieku na ziemiach polskich. Przeczytaj o zakazie pocałunków w Ameryce,  telegrafie dla dzieci oraz zmartwychwstaniu we Włoszech. A wszystko to za jedyne 5 halerzy!

 

Zakaz całowania

„Precz z pocałunkami! Trzeba zerwać z niemądrym zwyczajem przenoszenia z ust do ust chorobotwórczych zarazków. – Takie hasło brzmi dziś w Ameryce, rzucone przez sędziwych eskulapów i hygienistów. Czy mądre? Głupie i nielogiczne. Tak twierdzi przynajmniej panna A. Willson, prezydentka >>Klubu kobiet<< w Asstor-City. Obliczyła ona, że pięć tysięcy par ludzkich całuje się 2,548,605 razy na miesiąc. Znaczy to, że pocałunek jest niezbędnym dla powstrzymania ludzkości od zagłady. Zakaz całowania się wywołałby przewrót w świecie. Towarzyszyłyby mu przekleństwa narzeczonych, rozpacz żon, łzy, skargi i rozwody. Kroniki samójców powiększyłyby się o tysiące ofiar. Precz więc z niemądrym hasłem. Niech żyje miłość i jej zewnętrzny objaw: całus, ten boski, słodki całus.

Ale całować też trzeba umieć – głosi p. Willson. Należy tedy stworzyć katedrę na uniwersytecie gdzie uczonoby tej przyjemnej sztuki tak w teorji, jak w praktyce. Obok katedry prowadziliby profesorowie seminaryum, gdzie poznawaliby uczniowie i uczennice arkana całowania. Przy końcu półrocza zdawanoby egzamina praktyczne… I tylko ten, kto okazałby się zdolnym wszechstronnie zadowolić wymagania płci pięknej w tym względzie – otrzymałby dyplom na dalsze kształcenie fachowe. W tem sposób zwiększyłaby się niepomiernie liczba słuchaczy na uniwersytetach. Postępowcy i klerykali, międzynarodowcy i nacjonaliści podaliby sobie ręce do zgody i społem czerpali by ze źródła tej jedynie prawdziwej nauki.

Tak mówiła pani Willson na zgromadzeniu. Mowę witano entuzyastycznie – tylko ponoś stare robiły obstrukcyę. Zagłuszano je jednakże, wyrzucono z sali przyjmując ekscentryczny projekt olbrzymią większością… Tak więc niedługo powstaną w Asstor – City jedyny w swym rodzaju kursa całowania.

Zaiste ekscentryczność amerykańska przechodzi już wszelkie granice.”

Ilustrowany Kuryer Codzienny. 1910, nr 2 (20 XII)

 

Telegraf dla dzieci

„Niańki, mamki, bony i wszelakie do dzieci dziewczęta! Słuchajcie i miejcie się na baczności! Minęły już piękne dni waszego Aranjuezu, kiedy to mogłyście swobodnie (a przypuszczam, że zawsze niewinnie) flirtować przy boku urodziwego wojaka, podczas gdy dzieciak waszej pieczy powierzony najspokojniej drzemał w swoim wózku dziecięcym, lub dla rozproszenia samotności pchał piąstki do buzi! Tempi passati! Bo oto nadchodzi nas smutna dla was wiadomość, że fabrykanci wózków dziecięcych postanowili w przyszłości na swoich wyrobach umieszczać… miniaturowe a udoskonalone aparaty telegrafu bez drutu, za pomocą których dzieciak będzie mógł w tej chwili poskarżyć się mamie w domu, że Mania, Kasia lub inna Zuzia go zaniedbuje i bawi się za drzewem (naturalnie niewinnie!) ze swoim tak zwanym narzeczonym.”

Ilustrowany Kuryer Codzienny. 1910, nr 4 (22 XII)

 

Zmartwychwstał

„Taka wieść obiegała Rzym w pierwszy dzień świąt, wywołując ogólną senzacyę i najrozmaitsze komentarze. I rzeczywiście, jak niebawem się przekonano, pogłoska ta nie była wymysłem. Nieboszczyk bowiem istotnie odzyskał życie. – A rzecz tak się miała:

Przed kilku dniami, powodowany nieszczęśliwą miłością, strzelił do siebie z rewolweru znany śpiewak włoski Attioli i zranił się tak silnie, że sądzono, iż umarł. Pochowano go więc trzeciego dnia i nikt nie przypuszczał, by ten samobójca mógł „odżyć”.

Stało się atoli inaczej. Oto gdy w pierwszy dzień świąt jeden z grabarzy przechodził przez cmentarz obok grobu, w którym złożono zwłoki samobójcy, usłyszał głośne jęki, wydobywające się z grobu. Przerażony grabarz pobiegł pospiesznie po lekarzy, którzy przybywszy na miejsce zarządzili otwarcie grobu. Jakże wielkie było ich zdumienie, gdy po dokładnem zbadaniu tego nieboszczyka, przekonali się, że żyje i że pochowano go w letargu.

Lekarze wyrażają przekonanie, że Attioli odzyska jeszcze zdrowie. Czy jednak poświęci się karyerze śpiewackiej – tego przewidzieć dziś nie można. W każdym razie występy tego nieboszczyka na scenie z pewnością budziłyby wśród widzów niemałą senzacyę.”

Ilustrowany Kuryer Codzienny. 1910, nr 8 (28 XII)

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
Ciekawe? Podziel się!
  • Wykop
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • Google Buzz

One thought on “Wyczytane w Ikacu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.