Tortury

Tortury

Człowiek przejawia niewyobrażalną wręcz kreatywność w zadawaniu bólu drugiej osobie.

– według anegdoty Zenon z Elei był zamieszany w  spisek mający na celu obalenie tyrana Niarchosa. Podczas tortur Zenon nie mógł znieść bólu więc powiedział, że zdradzi sekrety tylko Niarchosowi. Tyran pochylił się nad nim a Zenon odgryzł mu ucho. Według innych relacji Zenon brał udział w spisku przeciw Demylosowi z Karystos. Podczas tortur, w obawie przed wyjawieniem informacji, miał odgryźć sobie język i wypluć w twarz Demylosowi

– cesarz Tyberiusz podobno sam wymyślił sposób tortur. Opisuje to Swetoniusz w Żywoty dwunastu cezarów: „nieszczęśnikom kazano wypić ogromną ilość wina, po czym zawiązywano im na prąciu strunę od lutni, tak że ból sprawiało im zarówno zaciskanie struny jak i parcie moczu”

– za cesarza Maksyminusa chrześcijanie często ginęli w płomieniach. Relacja Euzebiusza z Cezarei, który w swoim dziele Historia męczenników w Palestynie opisuje egzekucję Afianosa:

Męczennika zawieszono na dużej wysokości, aby (…) budził grozę wśród obserwatorów;  jednocześnie kaleczono mu boki i żebra grzebieniami, aż jego ciało było jedną, wielką opuchlizną, a oblicze zmieniło się nie do poznania. Przez długi czas stopy smażyły się w ostrym ogniu, tak że kawałki ciała skapywały niczym topniejący wosk, a płomienie lizały kości jak suche trzciny

– Indianie z plemienia Mandanów w Ameryce Północnej przechodzili wyjątkowo okrutny obrzęd inicjacyjny na wojownika. Relacja Georga Catlina z 1841:

Nowicjusz kładł się twarzą do ziemi. Prowadzący obrzęd naciągał mu ciało na barkach lub na piersiach i przekłuwał je ostrym nożem, który był na dodatek wyszczerbiony, by powodować większy ból. Inny mężczyzna wsadzał w przekłute miejsca drzazgi bądź szpikulce, których wiązkę trzymał w jednej ręce.

Następnie mężczyźni znajdujący się przed wigwamem opuszczali przez jego dach sznurki, które przywiązywano do drzazg bądź szpikulców, aby podźwignąć nowicjusza z ziemi. Potem w podobny sposób przebijano mu ciało na ramionach, przedramionach i poniżej kolan, i znów przy pomocy sznurków dźwigano go w górę, aż zawisał w powietrzu. Gdy krew spływała wzdłuż kończyn, uczestnicy obrzędu wieszali na szpikulcach niezbędny ekwipunek wojownika, czyli tarczę, łuk, kołczan itp.

Według Catlina ciało w przebitych miejscach było naciągnięte nawet na 15-20 cm. Młodzi mężczyźni nie mogli wtedy wydać z siebie żadnego dźwięku.

– innym rytuałem był wyścig Eh-ke-nah-ka-nab-pick. Młodej osobie zakładano na ręce skórzane pasy, które były trzymane przez dwie osoby. Na ciele kandydata wieszano ciężarki, a następnie ciągnięto go w taki sposób by biegał wokół wigwamu. Ciężarki stopniowo rozrywały ciało, a młodzieniec padał z upływu krwi.

–  plemię Choctaw z Alabamy torturowało jeńców. Szyję złapanego obwiązywali winoroślą przytwierdzoną do pala. Nagi jeniec mógł przez to poruszać się tylko wokół niego. James Greenwood opisuje dalsze tortury Ciekawostki z życia dzikusów (1863):

Kobiety jak oszalałe nacierają na niego z płonącymi pochodniami i wkrótce rozdzierający ból przeszywa ofiarę, która rzuca się przed siebie niczym dzika bestia, chłoszcze je liną, gryzie, wierzga i tratuje wszystko, co znajdzie na swej drodze. Jednakże krąg natychmiast zacieśnia się znowu; są te te same, bądź nowe osoby. I atakują go ze wszystkich stron – nieszczęśnik ucieka w kierunku pala, lecz płomienie ścigają go (…) Jeśli padnie pod brzemieniem męczarni, cucą go zimną wodą. Temu podobne okrucieństwa ponawiają, aż ofiara pada ostatecznie, wreszcie nieczuła na ból

– szczególnych mąk doświadczył ksiądz Brébeuf złapany przez Irokezów w 1649. Najpierw odcięto mu dłonie, by następnie przekłuć ciało w wielu miejscach specjalnymi szpikulcami. Na szyi zawieszono rozgrzane do czerwoności tomahowki. Następnie posmarowano księdza  żywicą i smołą by go podpalić. Brébeuf przez cały ten czas głosił słowo Boże, dlatego też wetknęli mu płonące żagwie w usta, a następnie odcięto wargi. Ostatecznie wycinano mu kawałki ciała i jedzono je na jego oczach. Jeszcze przed śmiercią doszło do obcięcia stóp i oskalpowania nieszczęśnika

– w torturach dość często stosowano strappaddo czyli wiązanie rąk na plecach oraz wieszanie ofiary u belki stropowej. W pewnym niemieckim dokumencie opisane są zasady zastosowania tortur:

I) Nie należy stosować szarpnięć, lecz stopniowo zaciskać i luzować sznury; dozwolone jest chłostanie nimi, wpierw jednego ramienia, potem drugiego

II) Za każdym razem sznur trzeba naciągać mocniej o długość równą szerokości trzech palców w porównaniu z poprzednim naciągnięciem dla każdego ramienia osobno.

III) Sznur musi krępować oba ramiona jednocześnie.

IV) Węzeł nie może zsunąć się powyżej łokcia, a pociągnięcia należy wykonywać w taki sposób, by nie powodować luzowania się węzłów.

V) Sznur powinien wrzynać się w ciało nie poprzez wykonywanie nim nagłych szarpnięć, lecz dzięki płynnemu naciąganiu.

VI) Ponieważ uderzenia sznurem powodują często przecięcie skóry, wskazane jest stosowanie tej metody, gdyż pozwala zwiększać ból w zależności od siły uderzania.

VII) Gdy sznur zostaje poluzowany na jednym końcu, drugi jego koniec musi zostać naprężony

– nielegalne metody opisał prawnik z XVI wieku Hipolit de Marsiliis, było to np. wlewanie do nosa roztworu z niegaszonego wapna i wody

– inną torturą jest „tortura koziego jęzora” – stopy nieszczęśnika smarowano solą, którą zlizywała koza. Szorstki język zwierzęcia dawał ofierze dużo bólu.

– Hipolit proponował torturowanie przy pomocy bezsenności. Ofiara musiała przez dwie noce z rzędu lub więcej chodzić po celi. Połączone było to z głodowymi albo zerowymi racjami żywieniowymi.

– Jean de Greves opisał torturę polegającą na przewleczeniu przez nozdrza nici pokrytej smołą. Za nić od czasu do czasu pociągano by przesłuchiwany nie mógł zasnąć. Włoski prawnik: „na stu skazańców nawet dwóch nie potrafiło jej wytrzymać i odmówić zeznań”

– Edmund Burke w 1788 wygłosił mowę na temat tortur stosowanych przez Warrena Hastingsa – generalnego gubernatora w Indiach oraz jego podwładnych:

Najokrutniej obchodzono się z tymi, którzy nie potrafili ściągać należności. Palce krępowano im niezwykle mocno sznurkiem, a potem oddzielano je od siebie poprzez wbijanie żelaznych i drewnianych klinów. Innym wiązano nogi i wieszano na drewnianej belce głową w dół, po czym bito ich w podeszwy stóp, aż odpadały paznokcie. Następnie bito ich po głowie, aż krew tryskała z ust, nosa i uszu. Byli także chłostani po gołym ciele bambusową trzciną, kolczastymi gałęziami, a nade wszystko trującym zielskiem o silnie żrących właściwościach, które parzyło przy najmniejszym dotyku.

Potwór, z którego rozkazu popełniano te okrucieństwa, potrafił łamać zarówno ludzkie ciało, jak i ducha. Często kazał ojca i syna, rozebranych do naga, wiązać razem za stopy i ramiona, a potem chłostać, aż skóra odchodziła od ciała. Odczuwał szatańską satysfakcję wiedząc, że każde uderzenie musi sprawić także psychiczny ból, albowiem gdy omijało ono syna, ten miał gorzką świadomość, że dosięga jego ojca; podobnie cierpiał ojciec, gdy razy, zamiast na niego, spadały na syna.

Nie sposób opisać, co wyprawiano z kobietami (…) dziewice zabierano do gmachu sądu, który z natury rzeczy powinien bronić ich praw. Tymczasem było wręcz przeciwnie, albowiem w biały dzień, na oczach urzędników wymiaru sprawiedliwości i gapiów, te delikatne, skromne dziewice były brutalnie gwałcone (…) Innym kobietom wsadzano sutki w rozszczepiony bambus i urywano je. To, co wszystkie narody starannie skrywają w swym poczuciu skromności, tenże potwór wystawił na widok publiczny, po czym spalił w ognisku (…)

– współcześni ludzie także torturowani. Relacja studenta z Birmy, który został w Mandalay zatrzymany przez policję w 1987 roku:

Weszło ich kilku, rozebrani nas do naga, skuli kajdankami i powiesili na sznurze pod sufitem. Ponownie zadawali mi te same pytania, co poprzednio, na które odpowiadałem identycznie. Zaczęli więc tłuc mnie paskiem klinowym od samochodu (…) W sumie dostałem chyba 70-80 razów, aż straciłem przytomność. Moje rany „opatrzyli” tak samo, jak obrażenie mego kolegi, którego zdjęli na ziemię, posypali mu plecy solą i przyprawą curry, a potem obsikali.

– w Niderlandach w XVI wieku torturowano katolików przy pomocy koszatek (niewielkie gryzonie). Na brzuchu ofiary kładziono zwierzęta a następnie przykrywano je miską. Na górze rozpalano ogień. Koszatki w wyniku gorąca szukały wyjścia.

– Rzymianie przypiekali ludzi żywcem na ruszcie. Św. Wawrzyniec, który zginął w ten sposób, miał powiedzieć, według relacji: „Ten bok jest wystarczająco przypieczony; zdecyduj się więc, czy wolisz mięso pieczone, czy surowe!”

Na podstawie:

B. Innes, Historia tortur, Warszawa 2000

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 8.3/10 (15 votes cast)
Tortury, 8.3 out of 10 based on 15 ratings
Ciekawe? Podziel się!
  • Wykop
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • Google Buzz

3 thoughts on “Tortury

  1. najbardziej wymyślne tortury stosował kościół katolicki za czasów inkwizycji a mówią "zło dobrem zwyciężaj" a zadali tyle bólu jak mało kto.

    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: -2 (from 4 votes)
  2. do anonima:

    W średniowieczu ludzie bali sie jak ognia tzw. 'wymiaru sprawiedliwości" w wersji świeckiej – tortury były tam codziennoiścia, nie przestrzegano żadnych zasad – zwłaszcza jeżeli bogacz lub "szlachetnie urodzony" zapłacił lub zlecił znalezienie winnego lub wrobienie kogoś konkretnego bądź przypadkowego. W rezultacie ludzie pragnęli z całych sił aby ich proces odbywał się przed trybunałem kościelnym, bo to tam mogli liczyć na przestrzeganie procedur procesowych.

    Do Twojej wiadomości: sprawdź skąd wywodzi się określenie "proces inkwizycyjny", a przekonasz się że nie należy go utożsamiac z Inkwizycją Koscioła Katolickiego.

    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: -1 (from 3 votes)
  3. W Wietnamie też stosowane były niesamowite wręcz tortury… Jedna z nich nazywała się "Kwiat bzu" co nijak nie miało się do nazwy. Mianowicie twarz torturowanego zakrywana była prostą drewnianą maską, która szczelnie przylegała do twarzy, w której umieszczony był mosiężny lejek na wysokości ust. Przez lejek wlewano, bądź wciskano ekskrementy i fekalia, po czym ściągano maskę i pytano czy smakowało… Proces ten powtarzano do momentu aż nie usłyszano odpowiedzi od torturowanego , że chce więcej, bo bardzo mu smakuje i pachnie kwiatem bzu- stąd nazwa samej tortury… Ludzie są straszni w swoim bestialstwie… ale niedaleko szukać jak w iraku, czy też gdzieś na bliskim wschodzie dochodziło do innych aktów paranoi i skurwysyństwa. Niebieskie hełmy odpowiedzialne za niesienie pomocy uciśnionej ludności "sprzedawały" żywność pozyskiwaną drogą humanitarnej zbiórki za sex z małymi dziewczynkami, które rodzice wysyłali do ich kontyngentów po żywność… Nie mam słów na interpretacje czegoś takiego, chyba tylko tyle, że dopóki człowiek jest objęty ramami społecznymi, dopóty nie wychodzi na światło dzienne ukryte w nim zwierzę, a czas wojny jest pozbawiony wszystkich norm i zasad, dlatego takie skurwysyny myślą, że wszytko im wolno i nie ma nad nimi nikogo… Szczerze powiedziawszy za taki postępek to nie sąd wojskowy, tylko wszystkie tortury o których przeczytaliśmy wyżej… Takie jest moje skromne zdanie, nie wiem czy się zgadzacie, ale dla mnie byłoby to adekwatne, a może i jeszcze nie…

    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: +3 (from 3 votes)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.