Tortury cz. 2

Torturowanie

Część druga

– używano także wody. Sposób działania tych tortur opisał William Lithgow, Szkot, który trafił w 1620 roku do Hiszpanii:

(…) oprawca podszedł do glinianego dzbana pełnego wody, stojącego poniżej mojej głowy, i napełnił garnek z wydrążonym w dnie otworem, który zatkał kciukiem; przybliżył naczynie do mych ust i wlał we mnie zawartość. Była to objętość hiszpańskiego sombre, co odpowiadało połowie angielskiego galona. Pierwszą i drugą porcję przyjąłem z lubością, jako że ciało me spalał zjadliwy ból po przebytych katuszach, a do tego nic nie piłem od trzech dni.

Jednakże później, przy trzeciej porcji, uświadomiłem sobie, że jestem poddawany nowym, okropnym torturom! Zamknąłem usta w obronnym odruchu, na co alcaide (nadzorca więzienny) rozzłościł się i rozwarł mi zęby żelaznymi kleszczami, których używał brutalnie za każdym razem. Mój wygłodniały brzuch pęczniał jak balon, sprawiając mi tym większy ból, że głowa zwisała mi na dół, a wdzierająca się siłą woda zatykała gardło i dławiła mnie, gdy próbowałem wyć”

– inny sposób opisany przez Ernesta Eremundusa Fryzjusza w Historii niepokojów społecznych w krajach niderlandzkich (XVII wiek):

Ława, zwana przez nich „drewnianym koniem” ma wnętrze wydrążone niczym koryto, zdatne pomieścić w całości człowieka leżącego na plecach. Mniej więcej pośrodku znajduje się zaokrąglona belka, na której spoczywa ofiara, przez co jej stopy znajdują się znacznie wyżej od głowy.

Gdy ofiara leży w tej pozycji, jej ramiona, uda i golenie są obwiązane cienkimi sznurkami bądź drutami, które – naciągane przy pomocy regularnie rozstawionych śrub – wrzynają się w ciało do tego stopnia, iż stają się niewidoczne. Oprócz tego oprawca przykrywa nieszczęśnikowi usta i nos cienką szmatą, tak że ten z trudem może oddychać, i w tym czasie cieniutka jak nitka strużka wody leje się z wysoka w okolice ust. Po chwili nasączona tkanina wdziera się do gardła ofiary, która nie może oddychać ani ustami, ani nosem, i marzy już tylko o śmierci jako rychłym wybawieniu.

Szmata wyciągnięta z ust po to, by wysłuchać zeznań, jest cała mokra od wody i krwi, jakby wydobyto ją z wnętrzności

– auto-da-fé to rytuał w którym brało udział około 20-30 skazańców, którzy szli na publiczne spalenie. Oto naoczna relacja świadka Mr Dowlinga z książki Religie świata (1858):

Kroczący w procesji skazańcy mają na sobie san benito, corozę, sznur wokół szyi, a w ręce dzierżą żółtą świecę z wosku. San benito to sięgająca kolan, pokutna szata bądź tunika z żółtego sukna, na której widnieje wizerunek skazańca płonącego w podsycanym przez smoki i diabły ogniu. Tak strój wskazuje, że człowiek go noszący zostanie spalony jako niepoprawny heretyk.

Jeśli osobnik został skazany jedynie na pokutę, wówczas san benito ma namalowany krzyż, bez wizerunków czy płomieni. Jeśli skazaniec nawrócił się tuż przed wyprowadzeniem, wówczas płomienie na szacie są namalowane językami w dół; nosi to nazwę fuego resuelto i oznacza, że osobnik ten nie spłonie żywcem, lecz w drodze łaski zostanie uduszony przed podpaleniem stosu. Ongiś stroje te wywieszano w kościołach jak trwałe symbole hańby tych, którzy je nosili, oraz jako trofea Inkwizycji.

Coroza to tekturowa, spiczasta czapka, wysoka na trzy stopy. Na niej również namalowane są krzyże, płomienie i diabły. W podbitej przez Hiszpanię Ameryce panował zwyczaj, iż do czapki doczepiano dwa długie, kręcone ogonki. Niektóre ofiary mają zatkane usta; kneble trzyma się też w pogotowiu na wypadek, gdyby maszerujący w tłumie skazańcy zaczęli zachowywać się skandalicznie, obrażać trybunał czy wyjawiać jakieś sekrety.

Więźniowie skazani na spalenie żywcem kroczą w asyście dwóch jezuitów, po jednym z każdej strony, którzy uporczywie próbują nakłonić ich do odwołania herezji, a gdy któryś piśnie choćby jedno słówko na obronę swoich teorii, będących przyczyną jego zguby, niezwłocznie kneblują mu usta (…)

Torturowanie

– tortury angielskie z XVIII wieku opisane przez Johna Stowa w Kronikach Londynu (1720):

Przestępcę odprowadza się do więzienia i tam, w jakiejś mrocznej celi, kładzie się go plecami na gołej ziemi, całkiem nagiego z wyjątkiem przykrytych genitaliów, wiąże mu się ręce i nogi sznurami przymocowanymi do kilku punktów celi, po czym kładzie się na niego żelazo, kamień lub ołów; tyle ile może wytrzymać. Nazajutrz otrzymuje trzy kęsy jęczmiennego chleba, bez picia, a trzeciego dnia trochę wody z rynsztoka i chleb. I tej metody ściśle się przestrzega, dopóki oskarżony nie wyzionie ducha

– brytyjscy żołnierze byli chłostani. Zdarzało się, że skazany dostawał nawet 1000 batów. Jeśli nie dał rady znieść ich za pierwszym razem to był odsyłany do celi by odpocząć, a za parę dni odpierał należną sumę.

– współcześnie torturuje się przy użyciu prądu. Fragment Posmaku piekła, wydanego przez Amnesty International w 1996 roku dotyczący ofiary z 1972:

Przymocowali mi przewody do palców rąk i nóg i włączyli prąd. Po chwili zdjęli przewód z palca u ręki, podłączyli go do ucha i zaaplikowali dawkę o sporym natężeniu. Całym moim ciałem i głową targały potworne wstrząsy, przednie zęby zaczęły mi szczękać. Jednocześnie dręczyciele podsuwali mi przed oblicze lustro, mówiąc: „Patrz, co się dzieje z twymi cudnymi, zielonymi oczętami. Wkrótce wcale nie będziesz widzieć. Dostaniesz pomieszania zmysłów. Patrz, już krew puściła ci się z ust”

– sir Henry Norman opisał w Ludy i polityka Dalekiego Wschodu (1895), torturę, która polegała na leżeniu na łańcuchach. Ofiara była zginana przy pomocy sznura przywiązanego do kciuków i dużych palców u nóg. Cały ciężar ciała leżał na ostrych zwojach łańcucha.

– bardzo surowo karano chińskich mnichów za cudzołóstwo. Gorącym żelazem przedziurawiano szyję, by następnie prowadzić mnicha ulicami miasta. Nieszczęśnik zbierał w tym czasie pieniądze dla klasztoru, dzięki którym mógł zostać rozgrzeszony

– karę śmierci wykonywano czasem poprzez „śmierć z tysiąca ran”. Kat wybierał z kosza przykrytego ścierką noże, na których była napisana część ciała, która będzie okaleczona. Dopiero wybranie noża z napisem „serce” oznaczało śmierć ofiary

– tortury opisane przez Holendrów Francisa Carona oraz Joosta Schortena  w Prawdziwych obliczach Wielkich Królestw Japonii i Syjamu (przetłumaczone w roku 1671):

Kobiety i co delikatniejsze dziewczęta zmuszali, by szły na czworakach, przygniatając je, popędzając i wlokąc obnażone ulicami na oczach tysięcy; potem dawali je Rosjanom i łotrzykom, by dopuszczali się na nich gwałtów, a następnie wrzucali do wielkich, głębokich kadzi pełnych wężów i żmij, które natychmiast oplatały ich ciała, sprawiając im niewypowiedziane cierpienia.

Matkom wsadzali pakuły w narządy rodne, a synów oplatali taką samą łatwo palną materią i biciem zmuszali ich, jak również ojców i córki, by podpalali się wzajemnie, tak że przechodzili oni niewyobrażalne męczarnie. Niektórych obkładali darniną i nieustannie polewali wrzątkiem, dopóki nie wyzionęli ducha, co też trwało dwa albo trzy dni (…) Setkom kobiet, rozebranym do naga wypalono piętno na czole, po czym wywieziono je do lasu, grożąc przy tym karą śmierci wszystkim mężczyznom, którzy dawaliby im jadło, picie, przyodziewek i dach nad głową; jeszcze więcej uwięziono w zagrodach na brzegu morza, gdzie przez połowę czasu miały sucho, a przez połowę mokro, bo woda zalewała je z każdym przypływem; tyle że tym pozwalano jeść  i pić, aby przedłużyć ich niedolę, trwającą zazwyczaj od dziesięciu do dwunastu dni (…)

W końcu wynaleźli torturę jeszcze bardziej szatańską i wykoncypowaną niż uprzednie; nieszczęśników wieszali za pięty, z głową w dołku, by krew miała gdzie ściekać, i zadawali razy, uderzając nieco w poprzek (wszelako obecnie już tego nie praktykują), i w takiej pozycji nieszczęśni żyli przez kilka dni, dziesięć albo dwanaście, i do samego końca mówili całkiem do rzeczy (…) Okrucieństwo to (z racji swojej długotrwałości) zmusiło niejednego do wyparcia się swej religii, a niektórzy z tych, którzy wisieli dwa lub trzy dni, zapewniali mnie, że wszystkie katusze i męczarnie, zadane ogniem bądź w inny sposób były niczym w porównaniu z cierpieniem duchowym i moralnym

Na podstawie:

B. Innes, Historia tortur, Warszawa 2000

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
Ciekawe? Podziel się!
  • Wykop
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • Google Buzz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.