T. Manteuffel – „Narodziny herezji” [recenzja]

narodziny herezji

Od pierwszego wydania książki Tadeusza Manteuffla pt „Narodziny herezji” minęło ponad 40 lat. Czy warto po nią sięgnąć? Okazuje się, że tak, bo wiele z przedstawionych tez nie straciło na aktualności.

Tym razem przyszło mi opisywać wydanie elektroniczne dostępne na stronie www.ibuk.pl. Stąd też parę słów dotyczących wygody użytkowania tego typu stron. Początkowo miałem obawy dotyczące komfortu czytania, jednak zostały one bardzo szybko rozwiane. W menu, umieszczonym na dole strony, mamy wszystkie potrzebne nam narzędzia takie jak powiększanie strony, przewijanie do następnego rozdziału. Miłym dodatkiem jest możliwość umieszczania własnych notatek. Możemy nawet obrócić książkę – przydatne jest to wtedy kiedy mamy do zanalizowania jakieś poziome tabele czy też wykresy. Przy całej wygodzie użytkowania zabrakło mi jednej rzeczy. Otóż Ibuk nie zapamiętuje strony na której skończyliśmy czytać. Szkoda, bo wirtualna zakładka była by bardzo użyteczna.

Jeśli tylko ktoś choć trochę jest zainteresowany średniowieczem to Manteuffla (1902-1970) nie trzeba przedstawiać. Wystarczy powiedzieć, że jest uznawany za jednego z najwybitniejszych polskich mediewistów, a w środowisku naukowym można spotkać się ze swoistą legendą Manteuffla.

Warto jest zacząć czytać „Narodziny herezji” od wstępu napisanego przez Jana Stanisława Bylinę, który na paru stronach wyjaśnia tematykę książki oraz podaje krótkie informacje o autorze, o doborze źródeł, a także o tym, że część z nich jest już niestety przestarzała, a część tez opartych na nich można było by rozwinąć w wyniku najbardziej aktualnych badań historycznych.

Narodziny herezji

Najkrócej można powiedzieć, że „Narodziny herezji” to książka o początkach ruchów religijnych, w których dużą rolę odgrywa dobrowolne ubóstwo. Autor wyjaśnia dlaczego część z nich została uznana za heretyckie a dlaczego część zostało w Kościele Katolickim. Manteuffel podzielił swój wywód na sześć rozdziałów, w których możemy m.in przeczytać o Franciszku z Asyżu, oraz o bardzo ciekawych wizjach Joachima z Fiore. Żałuję, że nowe wydanie nie zostało wzbogacone o mapki, na których zobaczylibyśmy tereny, które były objęte działaniem pierwszych herezji.

Książka Manteuffla nie jest długa, bo liczy sobie 146 stron (wraz z ogromną liczbą źródeł, skorowidzem oraz streszczeniem w język francuskim).Wykład jest napisany prostym językiem (trzeba pamiętać, że mamy do czynienia z książką naukową, gdzie bardzo często przypisy, po łacinie, zajmują większą część strony), który potrafi przyciągnąć do lektury. Dzięki temu też nie mamy dygresji odciągających od tematu, lecz najważniejsze, łatwo wyjaśnione fakty.

Podsumowując, warto przeczytać książkę Manteuffla, dlatego, że bardzo dobrze zaznajamia z początkami ruchów heretyckich. Dodatkowo przeciętny czytelnik nie zostanie wystraszony naukowym, historycznym językiem, o którym krążą legendy, że dobry jest na bezsenność. W tym przypadku tak nie ma. „Narodziny herezji” to dobrze napisana praca, z niesamowicie bogatym materiałem źródłowym.

Książka udostępniona do recenzji przez www.ibuk.pl

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 5.0/10 (1 vote cast)
T. Manteuffel - "Narodziny herezji" [recenzja], 5.0 out of 10 based on 1 rating
Ciekawe? Podziel się!
  • Wykop
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • Google Buzz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.