Polskie zabobony

Magiczny Krąg

Kiedy można było otworzyć sklep? Czy czarny kto zawsze przynosił pecha? W jaki sposób jajka leczyły z gruźlicy? Dowiedz się tego i poznaj kilka innych zabobonów w które wierzono w dwudziestoleciu międzywojennym.

  • Swędzenie prawa ręka na powitanie kogoś dobrego, lewa na liczenie pieniędzy, nos na przyszłą kłótnię, lewa brew to zbliżający się przyjaciel, a oko to przyjaciel z dobrą nowiną – jak będzie taka sytuacja z prawą stroną to skutkiem negatywnym może być nawet pryszcz na języku. Jest jednak na to rada – trzeba przebić igłą nową koszulę trzy razy

  • dzwonienie w uszach w lewej stronie to dobra nowina (prawa zła)
  • ból w kolanie to zbliżająca się podróż, a kiedy pada deszcz w chwili wyruszenia to można spodziewać się dobrej wycieczki
  • nie wolno kichać w progu, a także widać się przez niego
  • kiedy wszyscy równocześnie zamilkną podczas ożywionej rozmowy to znak, że na świat przyszło dziecko
  • nie wolno dawać na prezent niczego ostrego (igieł, noży, scyzoryków itd.). Jeśli jednak prezent taki był konieczny to stosowano pewną sztuczkę. Obdarowanego trzeba było ukłuć w lewy kciuk a sam prezent położyć na podłodze, aby osoba taka sama go podniosła. Dodatkowo warto było zapłacić za prezent miedzianym groszem, który odczyniał zło. Co ciekawe podobna sytuacja jest z kaktusami
  • krawiec nie mógł dokonywać poprawek na kliencie bo groziło to zaszyciem rozumu. Rada? Wystarczy włożyć igłę albo źdźbło trawy do ust.
  • Nie można sprzedawać mleka albo jajek po zachodzie słońca – grozi to tym, że kury mogą przestać znosić jajka, a krowy nie dawać mleka
  • Po zachodzie słońca nie pożyczamy pieniędzy albo chleba bo to znaczy, że nikt nam tego nie odda
  • Nowe sklepy można było otwierać w środy albo soboty. Chociaż pechowym dniem bym poniedziałek – nie podejmowano wtedy żadnych ważnych decyzji
  • koty przynosiły pecha. Nie tylko czarne, lecz wszystkie bez wyjątku. Natomiast pogłaskanie czarnego kota zwiastowało prezent albo napływ pieniędzy
  • kiedy się zachorowało można było „zagwoździć” chorobę. Wstawało się wtedy o wschodzie słońca, wywiercało dziurę w wierzbie i zabijano kołkiem. Choroby można było także przenieść na zwierzęta. W Małopolsce chorzy gotowali w moczu jajko kurze (zebrane o północy). Następnie w jajku robiło się dziurkę i zostawiało w mrowisku. Podobno świetnie leczyło to gruźlicę
  • brodawki można było wyleczyć poprzez ich zliczenie i chuchnięcie. Miały zniknąć za tyle dni ile ich jest.
  • W dość interesujący zabobon wierzyli przestępcy. Jeden z warszawskich bandytów miał uschniętą trupią rękę do pukania w drzwi. Wierzył, że dzięki temu domownicy spali kamiennym snem (w wielu innych przypadkach wystarczał tylko palec). W każdym razie właściciel musiał umrzeć podczas nowiu księżyca – dopiero po 9 dniach po śmierci można było odkopać nieboszczyka i w ten sposób zdobyć magiczną rękę czy palec.
  • Zjedzenie serca dziecka pozwalało stać się niewidzialnym
  • sznurek na którym ktoś był powieszony stosowano jako ochronny talizman

P. Semczuk, Magiczne Dwudziestolecie, Warszawa 2014

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 8.5/10 (4 votes cast)
Polskie zabobony, 8.5 out of 10 based on 4 ratings
Ciekawe? Podziel się!
  • Wykop
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • Google Buzz

2 thoughts on “Polskie zabobony

  1. Czy obdarowanie kogoś czymś z obuwia, też przynosi pecha ? Właśnie ktoś mi wspomniał taki przesąd. Ja pierwszy raz stykam się z nim.

    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0 (from 0 votes)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.