Pojedynki

Honor dla ludzi z dwudziestolecia międzywojennego był bardzo ważną sprawą. Aby przez całe życie być gentlemanem i zachować dobre imię od czasu do czasu brało się udział w pojedynkach. Wiązało się z tym kilka ciekawych przepisów i zasad.

Duże znaczenie miał kodeks Władysława Boziewicza zatytułowany Polski kodeks honorowy. Trzeba pamiętać, że nie był to dokument prawny, ale zbiór zasad honorowego postępowania.

Polskei zwyczaje honorowe słowami autora: „Posiadają one jednak tyle cech osobistych i czysto rodzinnych, iż tworzą własny kompleks, będący naszą narodową własnością (np. ograniczanie zasady pisemności do minimum). Tym niemniej należy ubolewać nad wpływem niemieckim, który począł kazić polskie zwyczaje honorowe przepisami, nie mającymi nic wspólnego z naszym charakterem narodowym, a często i ze zdrowym rozsądkiem. Wystarczy wspomnieć o zwyczaju, przyjętym w niektórych okolicach Polski, a grasującym głównie w południowych Niemczech, nadającym wyzwanemu, a więc obrażającemu, prawo wyboru broni”

Wedle oficjalnego prawa pojedynki były zakazane, ale mimo tego każdy wiedział kto i z kim kiedy walczył. Szacuje się, że w II RP było przeprowadzane około 500 pojedynków rocznie.

„Do wyrządzenia obrazy nie potrzeba zamiaru obrażenia”

W pojedynkach brali przede wszystkim ludzie z wyższych sfer tacy jak wojskowi, posłowie, artyści, dziennikarze itp. Obrazić było łatwo, obraźliwa była „każda czynność, gestykulację, słowne, obrazowe lub pisemne wywnętrzenie się, mogące obrazić honor lub miłość własną drugiej osoby, bez względu na zamiar obrażającego”. Co więcej: „Do wyrządzenia obrazy nie potrzeba zamiaru obrażenia”.

Obrazy dzieliły się na kilka kategorii. Tak więc mamy obrazę lekką czyli afront, ciężką (uwłaczenie czci) a także bardzo ciężką (znieważenie czynne). Najgorsza nazywana była najcięższą, było to np. znieważenie czci rodziny

Można było odrzucić wyzwanie do pojedynkowania się. Takie prawo mieli osoby urzędowe takie jak adwokat czy sędzia, członkowie sejmu, mężowie, którzy znieważali człowieka, który uwiódł mu żonę, mężczyźni (głowy rodziny), którzy byli wyzwani przez zawiedzionego konkurenta do ręki córki. Istniały także ograniczenia wiekowe – od 18 do 60 roku życia. Nie mówiąc już o tym, że zabronione było pojedynkowanie się w obrębie rodziny.

Kiedy już miało dojść do pojedynku to obrażony wyznaczał dwóch sekundantów, nazywanych także zastępcami. Były to osoby mu bliskie, którym mógł powierzyć swój honor. Ich zadaniem było wyzwanie w ciągu doby obraziciela. Jego obowiązkiem było z kolei również wyznaczenie dwóch sekundantów. Następnie powołani sekundanci jednej i drugiej strony spotykali się by ustalić zasady. W postępowaniu było kilka rodzajów satysfakcji honorowej: wyjaśnienie, zaprzeczenie obrazy, odwołanie obrazy, usprawiedliwienie postępku, przeproszenie, pojedynek, a także jednostronny protokół sekundantów. Każdy z nich miał swoje osobne procedury.

Broń musiała być zdezynfekowana

Kiedy działania rozjemcze nie przynosiły żadnych skutków przychodziło do wybierania broni. Dopuszczona była szabla, pistolet i szpada. Kolejno ustalano miejsce pojedynku. W Warszawie najczęściej był to teren koszar przy ul. Huzarskiej (aktualnie 29 listopada), na Ujazdowie albo Lasek Bielański. Na miejscu walki pojawiali się także lekarze wyspecjalizowani w chirurgii, aby udzielić pomocy, kiedy zajdzie taka potrzeba. Co więcej, do ich obowiązku należało także dezynfekcja kling broni. Broń była dokładnie sprawdzana np. w przypadku pistoletów sprawdzano długość luf, kaliber itd. Starano się, aby szanse były jak najbardziej wyrównane. Co więcej w przypadku walki na szable uczestnicy mogli mieć założone bandaże: na szyję, brzuch, na puls, przedramię. W kodeksie wymieniona jest konkretna liczba i uszczegółowione miejsca.

Następnie przeciwnicy zajmowali miejsca. Przy użyciu broni białej używano czterech komend: – „Baczność”, „Złóż się”, „Bij”, „Stój”, w przypadku pistoletów używano trzech komend: „Gotuj”, „Pal”, „Stój”. Istniała określona odległość z której można strzelać do siebie – wynosiła 12 metrów.

Pojedynek był przerywany w określonych okolicznościach: „Z chwilą kiedy sekundanci ewentualnie lekarze orzekają u jednego z walczących niezdolność do walki lub (zależnie od brzmienia warunków) pierwszą, drugą albo trzecią krew – kierownik starcia ogłasza pojedynek za ukończony i równocześnie stwierdza jego honorowy przebieg”. Wtedy też powinno nastąpić pojednanie: „Po honorowo odbytym pojedynku nie należy nigdy roztrząsać powodu tegoż, charakteru zniewagi, która pojedynek wywołała, lub wdawać się w polemikę na jakikolwiek temat, związany z raz już załatwionym zajściem”

Antoni Słonimski: „Pojedynek mój z malarzem Szczuką był aktem tchórzostwa. Będąc przeciwnikiem pojedynków, nie czując już do Szczuki żadnej wrogości za głupią bijatykę w <<Ziemiańskiej>>, uległem w sposób brzydki naciskowi opinii. Nie wypadało się nie bić. Moim sekundantem był Wieniawa, Szczuki major Dobrodzicki. Obaj ci legioniści tak się nie lubili, że zacietrzewieni przy ustawianiu warunków, doprowadzili nas do trzykrotnej wymiany strzałów na dystansie piętnastu kroków. Niemal ostentacyjnie strzeliłem przeciwnikowi pod nogi, ale pistolety podrywały i trafiłem go w udo. Skończyło się to błazeństwo lekką raną i ciężkim pijaństwem(…)”

Na podstawie:

M. Barbasiewicz, Dobre maniery w przedwojennej Polsce, Warszawa 2012

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (3 votes cast)
Pojedynki, 10.0 out of 10 based on 3 ratings
Ciekawe? Podziel się!
  • Wykop
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • Google Buzz

2 thoughts on “Pojedynki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.