Pogoda zmienia naszą historię?

Thor walczący z gigantami

„Dwaj generałowie, którym może zaufać Rosja, to generał Styczeń i generał Luty” – car Mikołaj I

W polskiej historii niewiele miejsca poświęca się pogodzie. Szkoda, bo wpływa ona na nas w sposób znaczący. To, że nie zauważamy jej znaczenia można zobrazować popularną metaforą o rybach, które żyjąc w wodzie nie doświadczają jej wpływu, bo są w niej zanurzone przez cały czas. Jeśli dalej nie jesteś przekonany to proszę bardzo przykład – temperatura wpływa na stroje narodowe. Gdyby nie deszcz to angielski gentleman pewnie nie chodziłby z parasolem oraz melonikiem. Pogoda wpływa na bogactwo narodów, zapewnia czasy urodzaju lub powodzie czy też susze. Nie mówiąc już o tak wielkich zjawiskach jak huragany, trzęsienia ziemi, czy też wybuchy wulkanów. W 1957 roku w komitecie doradców Eisenhowera stwierdzono, że kontrolowanie pogody stanie się „ważniejszą bronią niż bomba atomowa”. Poniżej podam parę przykładów na wpływ pogody na losy świata.

Thor walczący z gigantamiBurza w lesie Teotoburskim – Rzymianie, jak wiadomo, stanowili największą potęgę świata starożytnego w I wieku p.n.e. Na terenach ówczesnych Niemiec wybuchło powstanie antyrzymskie. Nic dziwnego więc, że Rzymianie wysłani oddziały, które by je stłumiły. Teren przyszłej bitwy był lesisty, pagórkowaty, a dodatkowo ziemia po wcześniejszych burzach była zalana, grząska, nie pozwalająca na doprowadzenie wozów z zaopatrzeniem. Podczas decydującej walki rozpoczęła się wielka burza z piorunami. Dla Rzymian piorun był oznaką niezadowolenia bogów. Po stronie barbarzyńców Thor był bogiem pogody, wojny a jego symbolem był właśnie piorun, stąd też poczuli, że bogowie im sprzyjają. Rzymianie ponieśli wielka klęskę, barbarzyńcy ciała pokonanych złożyli w ofierze Thorowi. Ocalałych spotkał nie najlepszy los – zostali zamknięci w klatkach po czym zostali spaleni. Według słów historyka z 1851 roku sir Edwarda Creasy’ego gdyby wojna zakończyła się innym rezultatem to „ta wyspa nigdy nie nosiłaby nazwy Anglia (…) Dzielny Germanin uratował naszą pierwotną ojczyznę, kiedy wymordował rzymskie legiony”.

Jest chłodno, ogrzejmy się przy stosie! – W zimie lat 1561-1562 spadło wiele śniegu. Gdy stopniał spowodował wielkie podtopienia – wynikiem były mniejsze plony oraz choroby bydła. Chłopstwo zaczęło domagać się ukarania winnego. A kto miałby być winny jak nie czarownice, które spowodowały klęski naturalne? Kronikarz z 1626 roku: „wszystko zamarzło, co nie zdarzyło się odkąd tylko sięgam pamięcią. I to był powód wielkiego wzrostu cen (…). Z tego powodu prośby i błagania zaczęły się wśród motłochu, pytano, dlaczego władze nadal tolerują czarownice i czarowników niszczących plony. A zatem książę ukarał te zbrodnie”. W latach 1580-1620 w regionie berneńskim zabito ponad 1000 osób jako związanych z magią. W Lotaryngii i Treves we Francji w latach 1581 – 1595 skazano około 2,7 tys osób za czary. Przytoczmy słowa Wolfganga Behringera dotyczące powodów procesów o czary. Połączył je z okresami mrozów w latach 1560-1574, 1583 – 1589, 1623 – 1630, 1678 – 1698. Gdy klimat się uspokoił w 1730 wtedy też nagle zmniejszyła się populacja czarownic. „Tak więc jest czymś więcej niż tylko metaforą – stwierdzenie, że słońce Oświecenia zakończyło erę polowań na czarownice”

Porażka z zimą – rzecz dotyczy walk szwedzko – rosyjskich początkiem XVIII wieku. Karol XII, król szwedzki, na fali wcześniejszych sukcesów planował marsz na Moskwę. Rosjanie stosowali technikę spalonej ziemi, a więc wraz z wycofującym się wojskiem palili wszystko co mogło się przydać przeciwnikom – wsie, mosty, zbiory, narzędzia i tym podobne rzeczy. Żołnierz Karola XII: „Walka była dziecinną zabawą w porównaniu z tym, co musieliśmy znieść. Wokół nas, wśród wyjącego lodowatego wiatru, zwierzyna zamarzała na polach, a ptaki spadały martwe z przestworzy, jakby rażone kulą (…). Bolały nas serca i nie mogliśmy patrzeć na setki dzielnych chłopaków, wołających chirurga, żeby obciął im ręce i stopy, które stały się białe i bezwładne, podczas gdy uszy i końce nosów odpadały im same, bez pomocy noża.”. Wielu żołnierzy umierało przymarzając do siodeł, część z nich zginęła z powodu zmiany temperatury – zbyt szybko podchodzili do rozpalonego ogniska, zwężone z mrozu żyły nie radziły sobie z szybciej przepływającą krwią. Szwedzkie wojsko w wyniku tych wydarzeń zmniejszyło do wiosny swoją liczebność z 51 tys do 20 tys. W 1709 wojska szwedzkie przegrały z Rosjanami bitwę pod Połtawą, która stanowiła punkt zwrotny kampanii. Szwecja jako mocarstwo zaczęła chylić się ku upadkowi by ustąpić miejsca nowej potędze – Rosji.

Rewolucja Francuska – to chyba jeden z najbardziej stereotypowy i powtarzany przykład dotyczący pogody (z tego powodu tez nie przytaczam ataku Hitlera na ZSRR, oraz Napoleona na Rosję). Myślę, że większość wie, że wydarzenia rewolucyjne poprzedzał nieurodzaj a co za tym idzie głód w większości społeczeństwa. Wtedy też Maria Antonina miała powiedzieć na wieść, że ludzie nie mają chleba: „Niech jedzą ciastka”. By obronić ją choć trochę przyznać trzeba, że słów tych najprawdopodobniej nie powiedziała. Sytuację z Francji przytaczam dla podania tego oto opisu autorstwa lorda Dorseta, które dobrze obrazuje panujące ówcześnie warunki: „Dźwięk, jaki się dało słyszeć w powietrzu przed upadkiem olbrzymich gradowych brył, był podobno nie do opisania (…). Spadające bryły miały rozmiar i wagę, o jakiej w tym kraju nikt wcześniej nawet nie słyszał (…) Na drodze niedaleko St. Germains znaleziono ciała dwóch mężczyzn i rannego konia, tak zmasakrowanego, że trzeba było ze względów humanitarnych dobić zwierzę i zakończyć jego męki; nie da się szczegółowo opisać rozmiaru wyrządzonych szkód (…) Obszar o obwodzie co najmniej 30 league [150 kilometrów] został kompletnie zrujnowany, i można śmiało powiedzieć, że od czterech do pięciu setek wiosek popadło w tak wielką nędzę, że mieszkańcy niechybnie zginęliby bez natychmiastowej pomocy rządu; nieszczęsne ofiary straciły nie tylko całe zbiory z bieżącego roku, ale też z trzech czy czterech kolejnych lat, winnice zaś zostały nieodwracalnie zniszczone (…)”

Jak widać pogoda ma duże znaczenie dla wydarzeń historycznych. Może nie jest warunkiem najważniejszym do wystąpienia określonych wydarzeń, ale na pewno nie można powiedzieć, że jest bez znaczenia. Znacie może jakieś wydarzenia z historii Polski, w której główną rolę odegrała przyroda?

Na podstawie:

L. Lee, Gdyby nie pogoda…, Warszawa 2010

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 6.3/10 (3 votes cast)
Pogoda zmienia naszą historię?, 6.3 out of 10 based on 3 ratings
Ciekawe? Podziel się!
  • Wykop
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • Google Buzz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.