Parę słów o śmierci

„Próba poznania przeszłości jest też podróżą do świata zmarłych”

– epitafium napisane przez Johna Gaya, poetę, który zmarł w 1732 roku:

„Życie jest żartem i wszystko to potwierdza.

Kiedyś tak pomyślałem, teraz mam już pewność”

– w X wieku Ahmed ibn Fadlan był świadkiem pogrzebów przywódców nadwołżańskich plemion. Statek zmarłego wodza wyciągano na brzeg rzeki. Najlepsza nałożnica wodza była rytualnie gwałcona sześć razy, po czym zabijano ją i składano w ofierze. Następnie statek wypełniano kawałkami drewna. Każdy z uczestników pogrzebu wrzucał zapalony kij na  statek. Kiedy ogień się wypalił statek wciągano na ląd, by resztki przysypać ziemią. W środek został wbity brzozowy pal z imieniem władcy. Trzeba pamiętać, że taki rodzaj pogrzebu był rzadkością.

– w pogańskiej Litwie zmarli byli chowani wraz z dzikimi zwierzętami. Wierzono, że dzięki ich kłom, pazurom itd zmarły bez problemu wdrapie się na górę zbawienia.

– w starożytnym Egipcie do grobów wkładano ziarno. Symbolizowało to odrodzenie się życia. Inskrypcja jaką często można było znaleźć na grobach zmarłych:”Jestem rośliną życia… umożliwiam ludziom życie, bogom zaś bycie boskimi… żyję jako ziarno, życie żyjących… moja miłość jest w niebiosach, na ziemi, w wodzie i na polach”

– Egipcjanie uważali, że świat zmarłych wygląda podobnie do naszego. Dlatego bogaci do swoich grobów umieszczali figurki szabti, które wyobrażały ich służących, po to by wyręczać się nimi w zaświatach. Stosowane były także zaklęcia, które miały uczynić pozaziemskie życie lżejszym. Jedno z nich wyjaśniało”jak nie sczeznąć po śmierci i nie pracować”

– największy z grobowców – piramida Cheopsa (146m) była do XIX wieku najwyższym budynkiem na świecie. Rekord pobiła wieża Eiffla.

– opis balsamowania zwłok wg. Herodota (Dzieje): „Są to specjalnie ustawieni do tego ludzie, którzy uprawiają tę sztukę. Po dostarczeniu im zwłok pokazują tym, co je odstawili drewniane wzory trupów zupełnie naturalnie pomalowane i mówią, że najstraszniejszy jest sposób, w jaki zabalsamowano owego boga, następnie wskazują na inny sposób, który od pierwszego jest pośledniejszy i tańszy, wreszcie trzeci – najtańszy… Krewni więc, umówiwszy się co do zapłaty, zaraz odchodzą, tamci zostają i balsamują zwłoki w swoich pracowniach. A taki jest najstraszniejszy sposób: Naprzód zakrzywionym żelazem wyciągają przez dziurki od nosa mózg, przy czym jedną jego część tak właśnie wydobywają, a resztę przez wlanie rozczynników. Potem ostrym, kamiennym nożem etiopskim robią cięcie w pachwinie i wyjmują wszystkie wnętrzności. Po oczyszczeniu jamy brzusznej i przepłukaniu jej winem palmowym jeszcze raz wycierają roztartymi wonnościami. Wreszcie napełniają brzuch czystą roztartą mirrą, cynamonem i innymi wonnościami – prócz kadziła ofiarnego – i znowu je zszywają. Uporawszy się z tym, wkładają zwłoki do sody i trzymają w niej przez dni siedemdziesiąt, dłużej nie wolno balsamować. Kiedy upłynie siedemdziesiąt dni, myją trupa, owijają jego ciało pociętymi z płótna bysosu opaskami , smarują je gumą, którą Egipcjanie zazwyczaj posługują się zamiast kleju”

– według Rzymian zmarli żyli w zaświatach tak długo, jak żywi pamiętają o nich. Stąd też obchodzono Parentalia (pomiędzy 13 a 21 lutego) kiedy to na groby zmarłych składano ofiary z ziaren, wina, oliwy itd.

– Diego de Landa, biskup hiszpański, opisał zachowanie Majów w książce „Opis wydarzeń na Jukatanie”, 1566 rok: „Ludzie tamtejsi żywili wielką – wręcz przesadną – trwogę wobec śmierci. Wyrażali to we wszystkich swoich praktykach religijnych i składali bogom ofiary nie w żadnym innym celu, tylko po to, aby zapewnić sobie zdrowie i życie. Gdy śmierć w końcu przyszła, było coś niezwykłego w ich płaczu i lamentowaniu nad zmarłym, oraz w głębokim smutku panującym wśród żałobników. W trakcie dnia opłakiwali zmarłego w milczeniu, natomiast w nocy z tak rozdzierającymi serce krzykami, że trudno było je znieść. W tym bezgranicznym smutku pozostawali przez szereg dni. Dla uczczenia pamięci zmarłego pościli i zachowywali czystość, zwłaszcza gdy odszedł mąż lub żona, i mówili [o nieboszczyku], że zabrał go diabeł, gdyż obwiniali go [diabła] za wszystko, nawet za śmierć. Po położeniu zmarłego na ziemi wypełniano jego usta ziarnami kukurydzy, która była ich pożywieniem, i napojem, który nazywali kojem, a także kilkoma małymi kamykami służącymi im za pieniądze – aby niczego nie brakowało mu w życiu pośmiertnym. Ciało zwykle grzebano wewnątrz lub też obok ich domów, a do grobu wrzucano małą figurę bożka; jeśli był on kapłanem, wrzucano także kilka jego ksiąg – do grobu czarownika zaś jego kamienie magiczne i inne przybory”

– mumie przodków traktowane były w państwie Inków z dużym szacunkiem. Pedro Pizarro, konkwistador zanotował: „Większość ludzi służyła zmarłym (…) którzy codziennie wynoszeni byli na duży plac i sadzani w kręgu, każdy według wieku. Służba obu płci podawała im jedzenie i napoje. Przed każdym zmarłym rozpalano małe ognisko (…) w którym następnie palono wszystko, co mu wcześniej dano, i w ten sposób zmarli zjadali to, co żywi”

– mumie były w doskonałym stanie. Opis kronikarza Garcilaso de la Vega: „Ciała mumii były tak doskonałe, że nie brakowało im nawet włosów, brwi i rzęs. Ubrane były w stroje, które zmarli nosili za życia (…) siedziały w pozycjach, w jakich zazwyczaj siedzą Indianie i Indianki, z rękami skrzyżowanymi na piersiach, prawa na lewej, ze spuszczonymi oczyma (…) Pamiętam, że dotknąłem palca Wayna Qapaqh. Był twardy i sztywny, jak u drewnianego posągu. Ciała były tak lekkie, że każdy Indianin mógł je przenosić w ramionach lub na barkach od domu do domu. Przenoszono je, zawinięte w białe płachty, przez ulice i place, a na ich widok Indianie padali na ziemię z wyrazem szacunku, łkając i wylewając łzy. Wielu Hiszpanów uchylało kapelusza.”

– w Indiach zmarły palony był na odpowiednio przygotowanym stosie. W 1330 roku w takim pogrzebie uczestniczył Ibn Battuta, który zanotował, że: „Wdowa na znak hołdu dla ognia złożyła ręce nad głową i rzuciła się w płomień. Działo się to przy wtórze bębnów, rogów i trąb. Mężczyźni poczęli rzucać w nią drwa, inni znów kładli grube polana, by się ruszać nie mogła. Zewsząd wzmagały się krzyki i wrzawa czyniła się niezmierna. Gdy to zobaczyłem, omdlałem, i byłbym spadł z konia, gdyby towarzysze nie przyszli z pomocą. Obmyli mi twarz, po czym powróciłem do domu” (Osobliwości miast i dziwy podróży 1325-1354)

– Celtowie mieli wróżyć przy pomocy zmarłego ciała. Opisał to Diodor Sycylijczyk w I w n.e: „Gdy stoją w obliczu ważnego problemu, decydują się na poświęcenie życia ludzkiego, wbijają sztylet w ciało… i gdy zbolała ofiara padnie na ziemię, odczytują przyszłość ze sposobu upadku, układu członków oraz z tego, jak wypływa jej krew”

– w Anglii istniały osoby, które trudniły się „zjadaniem” grzechów zmarłej osoby. Kronikarz John Evelyn opisał to w XVII wieku: „W hrabstwie Hereford był stary zwyczaj związany z pogrzebem: opłacanie ubogich, którzy przejmowali na siebie wszystkie grzechy popełnione przez zmarłego. Pamiętam, jak jeden z nich (wysoki, chudy, godny pożałowania ubogi łobuziak) mieszkał w domu przy głównej drodze do Ross. Zwyczajem było, że gdy ciało zmarłego zostało wyniesione z domu i umieszczone na katafalku, przynoszono bochenek chleba i wręczano go zjadaczowi grzechów nad ciałem zmarłego. Otrzymywał on również zrobiony z wiśniowego drewna puchar z piwem, które zawartość wychylał natychmiast, oraz sześć szylingów jako potwierdzenie przejęcia na siebie (…) wszystkich grzechów zmarłego w celu ochronienia go przed ewentualnością błąkania się po ziemi już po śmierci”

– zmarli chowani byli w kościołach. Jednak w 1840 roku lekarz sir John Simon przestrzegał przed zagrożeniem dla zdrowia, które stanowiły takie pochówki: „Jest to bardzo poważna sprawa, gdyż pod stopami osób uczestniczących w nabożeństwach znajduje się prawie jednolita masa rozkładających się resztek ciał ludzkich, usypanych tak wysoko, jak na to pozwala sklepienie, i w zasadzie tylko częściowo przykrytych”

Na podstawie:

M. Kerrigan, Historia śmierci, Warszawa 2009

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 6.0/10 (3 votes cast)
Parę słów o śmierci, 6.0 out of 10 based on 3 ratings
Ciekawe? Podziel się!
  • Wykop
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • Google Buzz

3 thoughts on “Parę słów o śmierci

  1. Ciekawy art – można się wiele dowiedzieć, a do tego wciągnąć w temat i dalej doczytywać (trochę mnie wzięło;)). Co do Celtów to warto jeszcze napisać o ciekawym zjawisku tworzenia grobów zastępczych czyli kenotafiach czy też birytualnych cmentarzyskach – czyli zarówno tych ciałopalnych jak i tradycyjnych.

    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  2. ale kiedyś to były obrzędy kurcze zjadanie grzechów zmarłej osoby w głowie się nie mieści ale to były starsze czast nie to co dziś jak chcesz to zostanie twoje ciało po śmierci spalone lub pochowane do zwykłego grobu w ziemi.

    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0 (from 0 votes)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.