Maurice Druon – Król z żelaza [recenzja]

Papieżu Klemensie!… Rycerzu Wilhelmie!… Królu Filipie!… Przeklinam was! Przeklinam was! Niech wasze rody będą przeklęte aż do trzynastego pokolenia!… „ Słowa te wypowiedziane przez ostatniego mistrza Zakonu Templariuszy Jakuba de Molay stanowią główną oś fabularną powieści Maurice’a Druona zatytułowanej „Król z żelaza”, pierwszej części cyklu pt.”Królowie przeklęci”

Maurice Druon był osobą znaną i cenioną na całym świecie. Ten kawaler Wielkiego Krzyża Legii Honorowej znany jest przede wszystkim z powieści historycznych. Napisał m.in „Aleksandra Wielkiego”, a jego najsłynniejszy cykl powieści „Królowie przeklęci” został zaadoptowany na serial telewizyjny. W latach siedemdziesiątych powstał także film pełnometrażowy, który doczekał się swojej nowej wersji w roku 2005.

Fabuła książki osadzona jest w czasach Filipa Pięknego, awiniońskiej niewoli papieży oraz procesu templariuszy. Dodać trzeba, że akcja zaczyna się na kilkanaście lat przed wybuchem wojny trzynastoletniej to mamy mieszankę wybuchową. Są to jedne z ciekawszych czasów w historii Francji.

Na uwagę zasługuje to w jaki sposób autor kreuje postacie. Druon tchnął w każdego z bohaterów życie. Ich zachowania są realistyczne – bohaterowie czują, denerwują się (w książce pada trochę wulgaryzmów), snują intrygi. Szczególnie w pamięci zapadła mi postać byłego templariusza Ewrarda oraz bankiera pochodzącego z Włoch Spinello Tolomei. Warto dodać, że każda z postaci jest osadzona w historii oraz posiada na końcu książki krótką notę biograficzną. To bardzo miły dodatek. Z chęcią zdobywałem wiedzę historyczną dotyczącą bohaterów powieści.

Oprócz not biograficznych w książce zamieszczone są przypisy, które wyjaśniają co trudniejsze pojęcia, a także uzupełniają wiedzę czytelnika na temat pewnych szczegółów, które nie koniecznie są powszechnie znane. Szkoda jednak, że nie zachowano konsekwencji. Wytłumaczono co to jest lupanar, ale nie ma już ani słowa wyjaśnienia kim byli katarzy. Jednak jest to pojedyncze potknięcie, które zauważyłem pewnie dlatego, że jestem zainteresowany historią katarów (a przeciętny czytelnik może nie mieć o nich pojęcia). Nie ma to jednak wpływu na przyjemność czytania. Bardzo dobrze, że książka zaczyna się prologiem wprowadzającym w historię czasów Filipa Pięknego. Dzięki krótkiemu prologowi można wczuć się w klimat panujących czasów, a do tego czytelnik nie za bardzo orientujący się w wydarzeniach z tego okresu nie zaczyna przygody z „Królami przeklętymi” z kompletną niewiedzą.

A jak się czyta „Króla z żelaza”? Szybko i z niemałą przyjemnością. Sprawę ułatwia dodatkowo niewielki format książki i twarda oprawa, dzięki czemu jest bardzo poręczna i można zabrać ją wszędzie by poczytać chociaż przez chwilę. Na uczelni, w podróży, w szkole – jeśli tylko nie możesz się oderwać od lektury. A dla kogoś zainteresowanego tymi czasami zrobienie sobie przerwy od bohaterów powieści może być całkiem trudne. Pochłanianie książki ułatwiają także krótkie rozdziały. Osobiście nie lubię przerywać książki w połowie jakiejś sytuacji, a krótkie rozdziały pozwalają zrobić przerwę sobie całkiem szybko.

Na koniec należy dodać jeszcze, że książka posiada niską cenę – niecałe 25 złotych, co nie jest wygórowaną ceną za powieść liczącą sobie lekko ponad 300 stron.

„Król z żelaza” to lektura dla każdego kto lubi czasy średniowieczne, a także wielkie intrygi, ciekawe postacie oraz po prostu ceni sobie dobrą prozę. Mam nadzieję, że pozostałe tomy trzymają zbliżony poziom, a pierwsza część to dopiero zapowiedź interesującej przygody w świecie średniowiecznej Europy.

Książka udostępniona do recenzji przez Wydawnictwo Otwarte – www.otwarte.eu

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (1 vote cast)
Maurice Druon - Król z żelaza [recenzja], 10.0 out of 10 based on 1 rating
Ciekawe? Podziel się!
  • Wykop
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • Google Buzz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.