Kwiatki PRLu cz.3

Dzień Kobiet

Część trzecia, a w niej pasta do zębów, niecodziennie użycie wanny oraz bambosze w Syrenie.

– „Kończymy już budowę naszego małego własnego domku. Pozostało już tylko wykończenie wnętrz. Kupiłam okazyjnie kompletne urządzenie łazienki, a ponieważ wcześniej już miałam starą wannę, mam teraz dwie. Bardzo lubię kwiaty. Myślałam więc o wstawieniu wanny do pokoju (oczywiście po odpowiednim obudowaniu, ładnie fornirowanej) jako kwietnik. Poradźcie jak obudować wannę, żeby nikt nie poznał jej właściwego przeznaczenia i jakie dać kwiaty, żeby było efektownie i ładnie?”. „Kobieta i życie”, 1962

– „28 – letni Stanisław S. z Łodzi metodycznie zdemolował własne mieszkanie: potłukł telewizor, rozbił lodówkę, zniszczył maszynę do szycia, połamał wszystkie meble, podarł odzież. Sąsiedzi zaniepokojeni odgłosami zniszczeń, wezwali milicję. Okazało się, że młody człowiek nie jest, jak podejrzewano, pijany, wprost przeciwnie – spokojny jak puls nieboszczyka. Rozchodzę się z żoną – powiedział – więc już nic nie będzie mi potrzebne”, „Kulisy”, 1974

– „Właściciel limuzyny >> Syrena<< z Kielc raz na tydzień w niedzielę udawał się nią wraz z rodziną i gośćmi na przejażdżkę dwudziestokilometrową. Przed wejściem do samochodu pasażerowie i kierowca zdejmowali buty i wkładali przygotowane w wozie bambosze”, „Słowo Ludu”

– panie z Kielc „Zorganizowały prywatny klub, którego działalność polega na tym, aby doprowadzić niewtajemniczone koleżanki do takiego stanu, żeby zzieleniały z zazdrości. Każda z członkiń ma obowiązek ubierać się codziennie w inną bluzkę lub sweterek tak, aby w ciągu miesiąca żadna z kreacji nie powtarzała się. By sprostać statutowemu zadaniu, przyjaciółki utworzyły rodzaj banku odzieżowego, do którego każda wniosła po trzy sztuki damskiego ubioru. Dysponując 30 fatałaszkami wypożyczały je sobie wzajemnie każdego dnia według harmonogramu”, „Słowo Ludu”

– „Krakowski oddział Gromady organizuje czterodniowe wycieczki dla łysych do Budapesztu. Węgrzy bowiem wynaleźli ponoć arcyskuteczny lek przeciwko łysinie. W programie wycieczki przewidziano konsultacje w wyspecjalizowanym zakładzie kosmetycznym, nacieranie łysiny cudowną maścią oraz nabycie pewnych jej ilości. Wycieczka kosztuje 6300 zł”, „Zielony Sztandar”

– „18 – letni Franciszek P. z Rudy Śląskiej został w czasie zabawy okrutnie doświadczony przez swych kolegów: zniewolono go i obciętu mu długie, sięgające ramion loki. Chłopiec tak przejął się swą stratą, że doznał szoku nerwowego i niezbędna okazała się pomoc lekarska. Po dziesięciodniowym pobycie w szpitalu Franciszka P. powitało grono skruszonych przyjaciół, którzy wręczyli mu na przeprosiny perukę”

Medal XXX lecia PRL

– „Specjalnie tresowane w tym kierunku psy pojawiły się w Poznaniu. Chronią one pijących przed okradaniem, bo pilnują zasłabłych na ulicy czy w parku, potrafią sprowadzić żonę w miejsce, gdzie mąż zległ po drodze do domu, nie pozwalają pana pobić czy wykopać z knajpy. Ten kierunek wyzyskania psów ma u nas wielką przyszłość”, „Polityka”, 1975

– Julian K. mieszkający w Łodzi chciał opatentować pastę do zębów o zapachu wódki

– po mężczyznę, który przyszedł do pracy wezwano policję. Powód? „Owczarz stał się podejrzany o to, że jest pijany, nie bez powodu, ale z tej przyczyny, że szedł do pracy z wesołą twarzą i podśpiewując, co na trzeźwo się przecież nie zdarza”

– hasło z restauracji Piast: „Każdy członek spółdzielni członkiem komitetu członkowskiego”

– o alkoholu: „Towarzysz ten ma brzydki oportunistyczny i aspołeczny zwyczaj konsumowania napojów alkoholowych w przeliczeniu na czysty spirytus aż do całkowitego wytrzeźwienia, czym wprowadza w błąd i denerwuje naszą załogę”

– ogłoszenie z „Głosu Wybrzeża”: „Sprzedam rączkę do pokulywadła lub części do grajstopera do mierzenia dygresji w inkubatorach”

– ogłoszenie z biura matrymonialnego: „Mam drut aluminiowy spłaszczony na girlandę i lametę choinkową. Szukam męża z interesem w odpowiednim punkcie. Oferty pod >>Młoda Wdowa>>”

– najbardziej prestiżowe zawody w 1980 roku, według „Razem” to m.in: ajent na stacji CPN, działacz sportowy, likwidator szkód w PZU

– porada dla pań dotycząca paznokci z „Expressu Ilustrowanego” z 1982: „Odrobinę sproszkowanej kredy zmieszać z jakimkolwiek tłustym kremem i przed pracą, która brudzi ręce, nałożyć tę papkę tak, aby weszła pod paznokcie. Masa szybko stwardnieje. Po skończonej pracy papka rozpuści się przy myciu rąk w ciepłej wodzie, a paznokcie pozostają bez >>żałoby<<”

– Kazimierz W. wieszał na ścianie poroża, chociaż nigdy nie był na polowaniu. Wyjaśniał, że każde poroże to pamiątka po romansie z mężatkami. Jako symbol klęsk zbierał jelenie zęby.

– „Sztandar Młodych” ogłosił konkurs na synonim słowa weekend. Wśród propozycji były słowa takie jak: beztroszcze, nierobię, sobotynka, łonna (łono natury), ziewka, waltrawka

– „Kierownictwo ubikacji miejskiej m. Radomia w celu zwiększenia rentowności swojej placówki zlikwidowało w placówkach haczyki do zamykania się. Proste to posunięcie znakomicie zwiększyło przepustowość zakładu”, „Polityka”

– „W zielonogórskiej restauracji >>Wiśniowa<< pewne małżeństwo tak długo nie mogło zamówić obiadu, przeganiane przez personel od stolika do stolika i całkiem po prostu szykanowane, aż nadjechało wezwane na tę okoliczność pogotowie milicyjne, co sprawiło, że zgłodniali małżonkowie zostali wreszcie za swe pieniądze nakarmieni. Postuluje się, by w lokalach gastronomicznych wprowadzić stałe dyżury milicjantów, co radykalnie rozwiąże problem niedbałej i niegrzecznej obsługi”, „Kulisy”, 1980

 

Źródło:

W. Kot, PRL – jak cudnie się żyło!, Poznań 2011

 

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 6.0/10 (1 vote cast)
Kwiatki PRLu cz.3, 6.0 out of 10 based on 1 rating
Ciekawe? Podziel się!
  • Wykop
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • Google Buzz

2 thoughts on “Kwiatki PRLu cz.3

  1. "…„Zielony Młodych”…"

    Chyba "Zielony Sztandar" albo "Świat Młodych" … ;)))))

    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0 (from 0 votes)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.