Kobiety posiadały wówczas bardzo niską pozycję. Uznawane były za gorsze od mężczyzn.
- bardzo modny był gorset. Relacja Marii Kietlińskiej: „Miałam rok szesnasty i dopiero co skończyłam pensję p. Zuzanny Szarłowskiej w Krakowie (…) Spadłam z obłoków gdy krawiec Wencel sporządził nasze podróżne toalety. Bo też pierwszy raz w życiu przyszło mi dźwigać jarzmo wszechwładnej pani mody – naonczas tak niepraktycznej i wprost męczeńskiej. Kiedy zobaczyłam tortury, czyli staniki obcisłe z jakiejś grubej dymy, z równie grubą płócienną podszewką, wyrogowane gęsto i z tyłu sznurowane, i kiedy pomyślałam, że w takim pancerzu będę zmuszona odbywać w skwar sierpniowy kilkudniową podróż w zamkniętym powozie, pociemniało mi w oczach”
- jeden z poradników wyjaśniał jak trzeba „tarzać się przeciw otyłości brzucha”
- K. Hoffmanowa w „Pamiątce po dobrej matce”: „Jakoż w rzeczy samej trudno znaleźć zupełnie naturalną kobietę. (…) Jedna odkryła, że jej pięknie z podnionemi w górę oczyma; druga że uśmiech jest jej do twarzy; trzecia, że chód niepewny i chwiejący się, interesującej jej użycza postaci itp. czy więc potrzeba czy nie, pierwsza wzywa bez ustanku pomocy Nieba, druga śmieje się, choć nie ma z czego, a trzecia pełna siły i zdrowia zawsze słabowita udaje. Nie skończyłabym nigdy, gdybym ci chciała wymienić, Amelio, wszystkie rodzaje przesady; do tego ona dochodzi stopnia, że kobiety często wady i kalectwa udają (…) Zmrużanie oczów, używanie szkła, niepoznawanie ludzi, wszystko to na krótki wzrok składają, lubo wyśmienicie widzą; chociaż zdrowe, zawsze słabość udają: najmniejsze przelęknienie, rozczulenie, sprowadza spazmy (…). Niektóre damy, zamiast chlubić się z odwagi, boją się wszystkiego: koni, kota, myszy, ognia, grzmotów, wiatru, ledwie że nie strachów, a wszystko to, żeby interesującą nadać sobie postać i wzbudzić litość.”
- anomimowy wierszyk:
„Jakie drzewo, takie wiórki,
jakie chmury, takie deszcze,
jakie matki, takie córki,
a zazwyczaj gorsze jeszcze.”
- porady dla kobiet: „Kobieta, która wkrótce ma zostać matką, nie powinna wychodzić w dzień na ulicę i bywać w świecie. Tylko w rodzinnem kole przyjąć może zaproszenie na obiad; obowiązkiem jej wstrzymać się od uczęszczania do teatru, oddawania wizyt i ukazywania się na przechadzkach publicznych. Najsurowiej zwyczaj ten spełnianym jest przez Amerykanki i Angielki, i ze wszech miar zasługuje na to, aby go wszędzie naśladować”, „Kobieta , spotkawszy na ulicy znajomego, który jest na tyle niedyskretny, że ją zatrzymuje lub idzie z nią dalej, powinna pod pierwszym lepszym pozorem pożegnać go i wejść czy do jakiego magazynu, czy do domu, czy choćby wsiąść do dorożki dla odczepienia się” „Zwyczaje towarzyskie” z 1876 roku
- oceny kobiet: „rozum niewieści mniej silny od męskiego”, „Żona dotykać się nawet nie powinna ciężaru spraw publicznych” K. Hoffmanowa. Filozof Otto Weininger – kobieta żyje życiem „bardzo zbliżonem do życia roślin i zwierzat (…) jest ona przeciwieństwem mężczyzny w tym sensie, jak coś i nic”
Na podstawie:
A. Lisak, Miłość, kobieta i małżeństwo w XIX wieku, Warszawa 2009
Zdjęcia pochodzą z:





