Gry wojenne. Patton, Monty i Rommel [recenzja]

Rommel

Wydawało by się, że opisanie losów trzech wielkich dowódców drugiej wojny światowej w jednej książce jest zadaniem trudnym. Zarówno Patton, Montgomery jak i Rommel doczekali się wielu opracowań. Zastanawiałem się w takim razie czym Terry Brighton może zainteresować czytelnika. Okazało się, że moje obawy były bezpodstawne, bo „Gry wojenne. Patton, Monty i Rommel” to nie tylko dobra książka historyczna, ale także kawał dobrej literatury.

Tytuł książki wywołał u mnie negatywne wrażenie. Chodzi mi mianowicie o nazwanie Montgomerego Montym. Rozumiem, że jest to pseudonim, który jest często używany, ale moim zdaniem w tytule powinno być pełne nazwisko. Wygląda to tak, jakby Brighton faworyzował Montgomerego, co oczywiście nie powinno mieć miejsca. A jeśli trzymamy się pseudonimów to warto wspomnieć, że Rommla nazywano „Lisem pustyni” a do Pattona przyległ pseudonim „Krew i flaki”.

Książka zaczyna się cytatami odnoszącymi się do naszych bohaterów. Zostały one bardzo dobrze dobrane – świetnie wprowadzają w klimat panujący w dalszych częściach tekstu. Do tego na początku dostajemy mapki, które pozwalają nam umiejscowić działania wojenne w odpowiednim miejscu. Jest to dobre wprowadzenie do lektury.

Autor podzielił swoje rozważania na trzy części. Pierwszą ukazującą osobowość tytułowych bohaterów, drugą wyznaczoną przez działania wojenne w Afryce, oraz trzecią, w której autor opisuje lądowanie aliantów w Normandii oraz sam koniec wojny. Mnie najbardziej do gustu przypadła pierwsza część, która wyjaśnia nam w jaki sposób zostali ukształtowani nasi bohaterowie. Jest to próba wyjaśnienia ich późniejszych zachowań czy też doboru taktyki. Każdy z nich jest ukazany ciekawie – zaprezentowane są zarówno wady jak i zalety.

Gry wojenne

Pozytywnie należy też ocenić rozbicie książki na mniejsze części, które łatwo wprowadzają w nowe wydarzenie opisywane przez autora. Dzięki temu książkę czyta się przyjemniej, a do tego można przerwać lekturę nie tylko na końcu rozdziału (kiedy kończymy czytać w środku, to po jakimś czasie zapominamy co było wcześniej), lecz praktycznie w każdej chwili.

Terry Brighton postawił w swojej pracy nie na szczegółowe opisy bitew (chociaż ocenia decyzje dowódców), lecz na wojnę charakterów, które ukazane są przez pryzmat wydarzeń. Książka obfituje w anegdoty, które rzucają inne światło na wizerunek dowódców. Brighton nie faworyzuje żadnego z nich. Każdemu z nich trafiła się pochwała czy też negatywny komentarz.

Słowa uznania należą się za język jakim „Gry wojenne” zostały napisane. Miejscami ma się wrażenie, że czyta się dobrą powieść, a nie książkę historyczną. Na ile to siła osobowości omawianych postaci, a na ile świetny warsztat autora trzeba ocenić samemu. Całość okraszona jest bardzo dużą ilością cytatów i to nie tylko tych „grzecznych”, ale prawdziwych, żołnierskich wypowiedzi w których celuje przede wszystkim Patton. Dość przytoczyć jego słowa o Montgomerym: „Mały zarozumiały Angol. W każdej chwili mogę pokonać w walce tego małego pierdołę”.

„Gry wojenne” uzupełnione są trzema wkładkami ze zdjęciami. Jednak, moim zdaniem, nie są one dobrze umieszczone, ponieważ są w środku rozdziałów i żeby je obejrzeć trzeba przerwać czytanie, a potem ponownie wrócić do tego samego fragmentu. Nie jest to szczególnie uciążliwe, lecz po prostu rozprasza. To jedyne z moich zastrzeżeń dotyczących wydania, które trzyma bardzo dobry poziom. Książka mimo tego, że ma twardą oprawę i prawie trzysta stron jest zaskakująco lekka. To zasługa zastosowania odpowiedniego papieru.

Do „Gier wojennych” podchodziłem z pewną obawą. Spodziewałem się, że będzie to kolejna książka, w której wielkie znaczenie ma taktyka, uzbrojenie czy wyszkolenie żołnierzy. Słowem pozycja dla pasjonatów działań wojennych. Brighton oferuje nam więcej. Dostajemy nie tylko wojnę, ale także i doskonale opisane wielkie osobowości. Dzięki temu może ją czytać nie tylko osoba zainteresowana tymi czasami, lecz każdy kto ceni sobie nietuzinkowe postacie historyczne.

 

Książkę do recenzji udostępniło Wydawnictwo Znak: Gry wojenne

 

 

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 7.8/10 (4 votes cast)
Gry wojenne. Patton, Monty i Rommel [recenzja], 7.8 out of 10 based on 4 ratings
Ciekawe? Podziel się!
  • Wykop
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • Google Buzz

2 thoughts on “Gry wojenne. Patton, Monty i Rommel [recenzja]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.