W XVIII wieku istniały podręczniki dobrego umierania, które służyły skazańcom podczas ich ostatniej drogi.
Expeditio in vicum aeternitatis:
O Panie Jezu Chryste, racz być przy mnie przez one boleści i przebicie Twojej świętej prawej nogi, abym ja też mógł wytrzymać cierpliwie połamanie mojej prawej nogi (…) i przewiercenie Twojej świętej lewej nogi, aby ja też pogruchotanie mojej lewej nogi mógł wytrzymać cierpliwie (…) abym połamanie mojej złej ręki cierpliwie znieść mógł i wytrzymać.
Z innego:
Ta szubienica niech mi się przez Ciebie, Jezu, stanie drabiną do Nieba i fortką do Królestwa Twego
Ścinany miał powiedzieć:
Idę ochotnie rzucając głowę moję pod nogi świętej sprawiedliwości Twojej
Osoba ćwiartowana:
Moje grzeszne ciało ma teraz z sprawiedliwego i słusznego dekretu na cztery części być rozdzielone i na cztery części świata rozwieszone i na tak okrutne dziwowisko poprzybijane (…) A dopiero będę ze wszystkich czterech stron Przenajświętszego Krzyża Jezusa Boga chwalił i po wszystkie wieki wielbić mógł od wschodu, zachodu, południa i północy. Amen
Przewodnik miłosierny:
„A jesteście kontentni, że umierać macie? Respons: Jestem. A chcecie cierpliwie wasze męki wytrzymywać? Respons: Chcę. A więc bądźcie weseli i wierzcie, że was miłosierny Bóg od siebie nie odrzuci.
A. Boucher d’Argis w Observations sur les lois criminelles:
Gdyby istniały kroniki w których zebrano by starannie ostatnie słowa torturowanych, i gdyby mieć odwagę je przeczytać, gdyby zapytać choćby i ten podły motłoch, okrutną ciekawością przywiedziony pod szafot, odpowiedziałby, że nie było winnego przywiązanego do koła, który by nie umierał, nie oskarżając nieba o nędzę, która go przywiodła do popełnienia zbrodni, nie wyrzucając sędziom ich barbarzyństwa, nie przeklinając kapłaństwa, które im towarzyszy, i nie złorzecząc Bogu, którego jest ono przedstawicielem
Zaczerpnięte z:
S. Milewski, Szemrane towarzystwo niegdysiejszej Warszawy, Warszawa 2009






Od dawna jestem czytelnikiem Twojego bloga, a teraz strony internetowej (o ile takie rozróżnienie jest słuszne, bo o ile każdy blog jest dla mnie stroną internetową, to każda strona internetowa nie jest zdecydowanie blogiem). Zainspirowany tego typu twórczością zaryzykowałem stworzeniem własnej, na którą serdecznie zapraszam – http://historiamagistravitae.blox.pl
Pozdrawiam
W takim razie rośnie mi konkurencja
A tak serio, to życzę powodzenia. Może wreszcie ruszy coś w blogosferze historycznej.
Dziękuję za życzenia powodzenia, na pewno się przydadzą
Pozdrawiam