Dowcipy międzywojenne

Katowice

Parę dowcipów z dwudziestolecia międzywojennego.

Dr. A.: Wyobraź sobie, kolego, miałem przed paru laty bardzo ciekawy wypadek. Zgłosił się do mnie pewien pacjent, który cierpiał na chroniczne strzykanie w głowie. Naturalnie otworzyłem czaszkę i wyjąłem mózg, aby zbadać przyczynę… Nieszczęście chciało, że ktoś mnie zagadał, a mój pies Nero nawinął się skądś i zjadł mózg…

Dr. B.: Ależ to straszne. I cóż kolega?

Dr. A.: Ano nic. Nie straciłem fantazji, ale wypchałem pacjentowi czaszkę trocinami…

Dr. B.: No i umarł…?

Dr. A.: Broń Boże!… Żyje do dzisiejszego dnia i jest bezgranicznie mi wdzięczny. Po operacji zaczął awansować bardzo szybko i uchodził za najtęższego urzędnika… No a obecnie jest ministrem…

*

W szeregach rewolucjonistów hiszpańskich walczyło ponoć kilku polskich posłów z Centrolewu. Gdy ich wzięto do niewoli i zapytano, co ich skłoniło do robienia rewolucji, odpowiedzieli:

– Protestujemy przeciwko dyktaturze Piłsudskiego!

– Ale dlaczego panowie nie robią tego w Polsce?

– Bo tam nikt by nam na to nie pozwolił…

*

– Co słychać, Mateuszu? Co zrobicie ze swego syna, jak dorośnie?

– Nic wielkiego, panie pośle. Mój chłopak jest do niczego. Myślę, że będzie dobry do polityki.

*

– Dostałeś dwóję i cieszysz się z tego?

– Naturalnie, będę o rok później bezrobotnym.

*

– Tato, co znaczą litery P.K.P na wagonach?

– Płać Kolosalne Pieniądze, mój synku.

*

Żyd chełmski płynie do Ameryki. Na oceanie rozszalała się burza. Spiętrzone fale zalewają pokład i statek zaczyna tonąć…

Rozlegają się lamenty, krzyki rozpaczy i głośne modlitwy. Jedynie Żyd z Chełma zachowuje zupełny spokój.

– Icek, na miłość boską. Dlaczego ty siedzisz tak spokojnie?!

– A dlaczego miałbym nie siedzieć?

– Człowieku! Statek tonie!!!

– No to co? Czy to mój statek?

*

Kohn i Meyer kłócą się od godziny. Wyczerpawszy wszystkie argumenty, Kohn woła:

– I wiesz, co ci jeszcze powiem? Wszyscy mówią, że jesteś obrośnięty na całym ciele jak małpa!

Meyer milczy przez chwilę.

– A ja ci powiem, Kohn, że twoja żona jest plotkarka.

*

– Niech pan sobie wyobrazi, wszyscy napadają nas, żeśmy w krytycznej chwili wyjechali z Warszawy (podczas wojny polsko – bolszewickiej) Ale pan chyba nie ma nam tego za złe?

– Żeście państwo wyjechali – nie. Żeście wrócili – owszem.

*

– Ja, proszę pana jako ochotnik się wtedy zapisałem. Bo to było tak: ożeniłem się w lipcu, a wojna wybuchła w sierpniu. Ja, wie pan, spokój lubię, to poszedłem na wojnę…

Zaczerpnięte z:

Marek S. Fog, Absurdy Polski międzywojennej, Poznań 2008


VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 8.3/10 (21 votes cast)
Dowcipy międzywojenne , 8.3 out of 10 based on 21 ratings
Ciekawe? Podziel się!
  • Wykop
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • Google Buzz

3 thoughts on “Dowcipy międzywojenne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.