Czy jesteśmy grubi?

chauncy

 

 

Pytanie to nasunęło mi się, kiedy znalazłem taką oto fotografię.

Chauncy Morlan

Osoba ta to Chaucy Morlan, mężczyzna żyjący mniej więcej sto lat temu. Ówcześni mu ludzie byli tak zaszokowani jego wagą, że Morlan dostał się do cyrku, gdzie płacono pieniądze tylko po to, by móc go zobaczyć. Ilu takich ludzi teraz chodzi po polskich, niemieckich czy też amerykańskich ulicach?

Właściwie od początku historii ludzkości możemy zauważyć, że zmieniały się trendy dotyczące wyglądu. Wystarczy spojrzeć tylko na Venus z Willendorfu czyli wyidealizowaną postać kobiety, która w dzisiejszych czasach uznana by była raczej za mocno otyłą. Spójrzcie tylko na jej obfite biodra.

VenusWillendorf

Moim zdaniem, kult osób otyłych czy też szczupłych (tak jak ma to miejsce teraz) jest spowodowany dostępem do jedzenia. W początkach ludzkości niewiele osób mogło sobie pozwolić na nadprogramowe kilogramy. Jeśli ktoś ważył zbyt dużo, to znaczyło, że powodzi mu się bardzo dobrze, jest bogaty, czy też posiada bardzo wysoką pozycję społeczną. Wystarczy tutaj zapytać nasze babcie czy też prababcie, które w dwudziestoleciu międzywojennym uważały, że najbardziej atrakcyjnym kawalerem jest ten, który posiada lekki brzuszek, a więc za każdym razem dojada do syta. Brzuch więc, był symbolem statusu danej jednostki.

Przykładów dotyczących zmiennych trendów w wyglądzie jest oczywiście więcej. Wystarczy podać znany przykład rubensowskich kształtów.

Kobiety prezentowane na tym obrazie dzisiaj przedstawione by były raczej jako pulchne. Wtedy były zapewne ideałem kobiecości.

Wśród mężczyzn również bywało różnie. Przytoczę tutaj tylko ilość jedzenia jakim raczyła się nasza, polska szlachta.

Trunki wielkim panom były zwyczajne: rano herbathe, czasem z mlekiem, czasem bez mleka, zawsze z cukrem, potem wódka gdańska, persico, cynamonka, dubelt-hanyż, ratafia, krambambula; i te dwie ostatnie były najdroższe; płacono kieliszek, pół ćwierci kwaterki trzymający, po tynfie jednym. Napiwszy się po kieliszku, przejedli konfitur albo piernika toruńskiego, po tych chleba z masłem lub sucharków cukrowych i znowu powtórzyli raz i drugi po kieliszku wódki. Jeżeli śniadanie miało poprzedzić obiad, jak bywało w zapusty, to się składało z kapłona pieczonego jednego i drugiego, podług proporcji osób, z zrazów, pieczeni z pieprzem i masłem albo z surowego mięsa, smażonych w maśle z imbierem, z kiełbasy i bigosu hultajskiego; po czym ochłodził się jaki taki szklenicą piwa albo wody, niekiedy zalali to wszystko kielichem wina i czekano obiadu zabawiając się rozmowami, to graniem kart, warcabów, szachów lub przechadzką.

Nie była to raczej dieta pozwalająca zbudować  sportową sylwetkę. Dość powiedzieć, że często osiągała około 6-7 tys kalorii dziennie. Tyle, ile podobno dzisiaj zjada Justyna Kowalczyk. Zapotrzebowanie kaloryczne zdrowego, dorosłego mężczyzny oscyluje w okolicach 2,5 tys.  kalorii dziennie.

Właśnie jak to z naszym ciałem jest? Czy historia kołem się toczy i raz chwalona jest sportowa sylwetka, a raz ta bardziej obfita? Czy może jest to spowodowane innymi czynnikami? Słucham z ciekawością Waszej opinii.

 

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (3 votes cast)
Czy jesteśmy grubi?, 10.0 out of 10 based on 3 ratings
Ciekawe? Podziel się!
  • Wykop
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • Google Buzz

2 thoughts on “Czy jesteśmy grubi?

  1. Powiem szczerze, że niczego nowego się nie dowiedziałem, co nie znaczy, że nie czytało się tego wpisu ciekawie i przyjemnie 😉

    Myślę, że najważniejszym tropem jest właśnie dostępność jedzenia, ale i kontekst kulturowy. Bywały społeczeństwa bogate, lecz o takich tradycjach i zachowaniach społecznych, że pożądana była sylwetka sportowa 😉

    Chyba nie chcę żyć w grubym społeczeństwie 😀

    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: +1 (from 1 vote)
  2. Wydaje mi się, że krągłe kształty świadczyły o zamożności (przykładem mogłaby być także moda na bladą cerę – którą uznawali także za statut społeczny – gdy człowiek był opalony wiadomym było, że dużo czasu musiał spędzać przy pracy w polu…) w przeciwieństwie do dzisiejszych czasów, gdzie o otyłość niezwykle łatwo choćby ze względu na tanie produkty spożywcze, które powodują szybkie przybieranie na wadze (koszt sałaty lodowej = 3 zł, koszt paskudnego, najtańszego chleba = około 1 zł + najtańszy serek topiony = około 1zł). Osoby szczupłe, chude (z reguły – nie licząc osób chorych czy z zaburzeniami przemiany materii) zdrowo się odżywiają, co wiąże się automatycznie z większą ilością pieniędzy wydawanych na żywność czy choćby siłownie i inne dostępne cuda umożliwiające w pełni na aktywny i zdrowy tryb życia.

    To zawsze pieniądze mają największy wpływ na wszystkie trendy… Oprócz statusu społecznego, czyli możliwości finansowych poszczególnych jednostek i ich zdrowego trybu życia, w dzisiejszych czasach jak ktoś sobie coś ubzdura i dzięki pieniądzom wykreuje we wszystkich mediach, że to jest najfantastyczniejsze (muzyka, moda, film i wszystko co tylko można wymyślić) to w końcu ludzie zaczynają w to wierzyć a w pewnym momencie jest to uważane za coś, co muszą mieć…

    Sportowe sylwetki zawsze były podziwiane (głównie mężczyźni w okresie sztuki archaicznej) ale nigdy nie dążono do takiego kultu w okół nich, jak w dzisiejszych czasach do modelek-anorektyczek – wykreowanego z resztą w latach 60 w Wielkiej Brytanii dzięki modelce Twiggy.

    Możliwe, że kobiety krągłe o dużych, obfitych biodrach były idealnymi kandydatkami na matki (łatwy poród, większa odporność na wszelkie choroby – chude kobiety przeważnie były chorowite. Miało to olbrzymi wpływ w tamtych czasach bo jednak z medycyną nie było najlepiej) i dlatego były tak pożądane. W dzisiejszych czasach, gdy medycyna ruszyła z kopyta uważa się, że lepiej jednak mieć kobietę, którą łatwiej ubrać niż wyżywić ;).

    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: +1 (from 1 vote)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.