W powszechnym mniemaniu XIX wiek był czasem czystości seksualnej. Prawda jest jednak nieco inna.
- Stanisław Teodorczuk o różnicach w wychowaniu kobiet i mężczyzn: „Wy, ojcowie i matki, którzy byście wyklęli i wyrzucili precz z waszego domu córkę, jeżeli by się raz odważyła do domu na noc nie wrócić, wy tylko się uśmiechacie, gdy syn wasz trwoni życie i ideały w uściskach kupnej dziewczyny”
- Ferdynand Hoesick o swojej pierwszej fascynacji: „Lubiłem przesiadywać w kuchni: a widok jej gołych nóg, gdy np. przewracała gnój widłami lub mięszała w korycie żarcie dla świń, przejmował mnie tajonym zachwytem”
– parę statystyk. M. Turzyma podaje, że w 1898 roku przebadano 1000 studentów – wśród nich 864 przyznało się do „używania prostytucyi”. Natomiast S. Teodorczuk w „Czystości” podaje, że w pierwszych latach XX wieku niewinność straciło 62% młodzieży w wieku 18 lat.
- bywało także, że kontakty zaczynały się wcześniej. Samuel Starski: „Miałem lat 7, kiedy już zwabiałem rówieśnice moje do kryjówek, gdzie w zamian za ofiarowane im cacka, mogłem bezwstydnie się bawić. Nie byłem wyjątkiem, nauczyłem się tego od towarzyszów moich (…) w 13 roku, namówiony przez starszą ode mnie dziewczynę, pierwszy raz spółkowałem, a rok potem byłem w niebezpieczeństwie, dostawszy jednocześnie dwie choroby weneryczne.”
– na temat monogamii. W mężczyźnie jest skłonność „do zmiany przedmiotu miłosnych zapałów, albowiem w ciągu długich wieków ani wierzenia religijne, ani obroże nakładane przez urządzenia społeczne (…) nie zdołały zdusić popędów wszczepionych przez naturę, która samca do monogamii nie stworzyła” „Świat płciowy”, 1905 rok
- mężczyźni często zdradzali ze swoimi służącymi. „Taki panicz uważa przecież służącą za zupełnie wolną zwierzynę, na którą mu tembardziej polować wolno, że znalazła się w jego rejonie. Zaczyna się więc polowanie. Najpierw kilka dobrych, wesołych uśmiechów i przyjemnych słówek pod adresem nadobnej Marysi czy Kasi, potem ukradziony całus, poufałe poklepanie po zdrowym różowym policzku itd. Potem skorzystanie z pierwszej lepszej sposobności, gdy się jest sam na sam ze służącą. (…) Czasem rolę panicza obejmuje sam pan domu, bo przecież służąca jako kobieta – jest w pojęciu naszego ogółu – z pod praw wszelkich wyjęta, a jeżeli młoda i ładna, to byłoby przecież szkoda, aby ją puścić kantem”, „Świat płciowy”
Na podstawie:
A. Lisak, Miłość, kobieta i małżeństwo w XIX wieku, Warszawa 2009
Zdjęcia pochodzą z:






